Extra! Jaworzno

Switch to desktop Register Login

Mieszkańcy Niedzielisk, z którymi w ubiegły piątek spotkał się prezydent Paweł Silbert, zwrócili się z prośbą o ponowienie publikacji informacji z wykazem postępowań środowiskowych dotyczących Jaworzna, które prowadzi Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach. Pierwszy raz podobna prośba pojawiła się na spotkaniu prezydenta z mieszkańcami Ciężkowic - w kontekście dyskusji o planowanej kopalni Mariola 1. Okazało się wtedy, że wiele osób nie wie, w jaki sposób można składać swoje opinie i uwagi w postępowaniach środowiskowych, które prowadzi Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach. W związku z tym poniżej prezentujemy wykaz aktualnie prowadzonych spraw oraz instrukcję dotyczącą zgłaszania uwag do RDOŚ.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, organem prowadzącym postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięć polegających na wydobywaniu kopalin ze złóż, planowanych do realizacji w całości lub w części na terenie miasta Jaworzna, jest Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach.

Aktualnie w RDOŚ w Katowicach rozpatrywane są wnioski w następujących sprawach:
1. Wydobywanie kopaliny ze złoża węgla kamiennego "Jaworzno" w Obszarze Górniczym "Jaworzno" - wniosek TAURON Wydobycie S.A. z siedzibą w Jaworznie,
2. Wydobywanie kopaliny ze złoża węgla kamiennego "Brzezinka 1" wniosek TAURON Wydobycie S.A. z siedzibą w Jaworznie,
3. Wydobywanie węgla kamiennego wraz z kopaliną towarzyszącą z udokumentowanego złoża "Brzezinka 3" oraz budowa, prowadzenie i likwidacja Zakładu Górniczego "Brzezinka 3" - wniosek "Brzezinka" Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie,
4. Budowa Zakładu Górniczego KWK Mariola 1 i eksploatacja węgla kamiennego ze złoża "Siersza 2" - wniosek Carbon Investment Sp. z o.o. z siedzibą w Jaworznie,
5. Budowa Zakładu Górniczego KWK Mariola 2 i eksploatacja węgla kamiennego ze złoża "Jan Kanty-Szczakowa" projektowanego jako wydzielona część istniejącego złoża "Jan Kanty" w Jaworznie - wniosek Carbon Investment Sp. z o.o. z siedzibą w Jaworznie.

Kto może być stroną postępowania?
W wymienionych wyżej postępowaniach stroną mogą być mieszkańcy Jaworzna, którzy dysponują działkami i nieruchomościami, na których mogą być realizowane planowane przedsięwzięcia oraz dysponenci działek, na których może występować oddziaływanie planowanej eksploatacji złóż na powierzchnię terenu.
Ogólne mapy obrazujące tereny objęte planami ewentualnej budowy kopalń i wydobywania kopalin znajdują się w plikach załączonych poniżej. Pomocy i wyjaśnień udzielają: Wydział Urbanistyki i Architektury oraz Wydział Geodezji i Kartografii zlokalizowane w budynku Urzędu Miejskiego przy ul. Grunwaldzkiej 52, jednak to Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach ostatecznie decyduje, kto jest stroną w prowadzonym przez tą instytucję postępowaniu.
Ponadto mapy, umożliwiające stwierdzenie, czy jest się stroną poszczególnych postępowań, znajdują się w aktach spraw w Wydziale Ocen Oddziaływania na Środowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, mającej siedzibę przy ul. Dąbrowskiego 22 w Katowicach.

Uprawnienia stron postępowania
Osoby, które są stronami mogą brać czynny udział na każdym etapie prowadzonych postępowań - zapoznawać się z dokumentacją sprawy oraz wnosić uwagi i wnioski - do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

Udział społeczeństwa i terminy wnoszenia uwag
Mieszkańcy Jaworzna, zainteresowani ww. postępowaniami mogą zapoznać się z wnioskiem, raportem oraz innymi dokumentami zebranymi w poszczególnych sprawach, a także zgłaszać swoje uwagi i wnioski w okresie 21 dni, w których Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach przeprowadza udział społeczeństwa. 

Lokalizacja obwieszczeń i terminy konsultacji
O terminach wyłożenia poszczególnych wniosków do konsultacji społecznych, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach informuje poprzez zamieszczanie stosownych obwieszczeń na stronie internetowej RDOŚ w Katowicach.
Przesłane do miasta obwieszczenia w tych sprawach są również wywieszane na tablicy ogłoszeń w budynku głównym UM oraz zamieszczane w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miejskiego w Jaworznie - www.bip.jaworzno.pl w zakładce Komunikaty i obwieszczenia / Ochrona środowiska.

 

 

 

Dział: Z miasta

Wysyp spotkań w sprawie kopalni

Aktywność mieszkańców sprzeciwiających się budowie w Jaworznie nowych kopalni przez australijską spółkę Balamara nie ustaje. W ten weekend planowanych jest kilka zebrań mieszkańców. Balamara natomiast zaprasza na swoje spotkanie informacyjne w najbliższy czwartek.

Mieszkańcy obszarów w granicach oddziaływań planowanej eksploatacji nie próżnują. W piątek (11 marca) o godz. 17.00 spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie do Walki o Przestrzeganie Prawa w RP odbędzie się w Klubie „Relax” w Niedzieliskach. Omawiane mają być na nim zagadnienia związane z przewidywanymi skutkami wydobycia węgla ze złóż „Jan Kanty-Szczakowa”. Henryk Gierek poinformował, iż na spotkanie w „Relaksie” zaproszony został oficjalnie prezydent Paweł Silbert oraz samorządowcy.
W najbliższą niedzielę (13 marca) odbędzie się kolejne już zebranie mieszkańców Ciężkowic – w siedzibie OSP Ciężkowice o godz. 15.00. Tutaj sprawy toczą się już własnym biegiem. Ciężkowickim aktywistom udało się dotrzeć niemal do wszystkich właścicieli prywatnych działek leżących w granicach oddziaływania „Marioli 1”. W niedzielę przewidywane jest podpisywanie wniosków, które następnie wysłane zostaną do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Nie próżnują też sąsiedzi z Sierszy. Tam przewidziane są aż dwa spotkania dotyczące wydobycia ze złoża „Siersza 2”. Jedno w piątek (11 marca) o godz. 10.00, natomiast drugie w niedzielę (13 marca) o 15.00 w siedzibie tamtejszej Straży Pożarnej.
Przedstawiciele spółki Balamara zapowiadali na marzec organizację spotkań dotyczących planów budowy dwóch zakładów górniczych na terenie Jaworzna -„Mariola 1” na złożu Siersza 2 i „Mariola 2” na złożu Jan Kanty-Szczakowa. Na spotkaniach mają zostać przedstawione konkretne informacje na temat ewentualnego, przyszłego wydobycia i udzielone odpowiedzi na wątpliwości mieszkańców.
Do pierwszego spotkania przedstawicieli Balamary z mieszkańcami dojdzie już w najbliższy czwartek (17 marca) o godz. 18.00 w sali nr 1 jaworznickiego Multikina (Galeria Galena). Dotyczyło ono będzie projektu Mariola 1 planowanego w Ciężkowicach.

 

 

 

Dział: Z miasta

Wysoka frekwencja i wielkie obawy

W niedzielę (21 lutego) grupa mieszkańców Ciężkowic prowadziła akcję informacyjną dotyczącą ewentualnych skutków wydobycia węgla z pokładów w obszarze Siersza 2. Przez całe przedpołudnie w sali OSP Ciężkowice słychać było wymianę opinii – głównie przeciwko budowie kopalni Mariola 1.

Tłumy przed mapą, podpisów coraz więcej
Grupa inicjatorów niedzielnego zebrania zrobiła to, o co do tej pory nie zadbał prywatny inwestor, który stara się o koncesję na wydobycie ze złoża Siersza 2 położonego pod kompleksem leśnym Kolawica. Przedstawiciele spółki Balamara wiele bowiem już mówili o korzyściach płynących z budowy kopalni Mariola 1, pozytywnych skutkach społecznych i ekonomicznych oraz nowoczesnych technologiach. Do tej pory jednak nie przedstawili mieszkańcom konkretnych informacji – choćby takich, jak zostały wytyczone granice obszaru wydobycia.
Tę lukę informacyjną wypełnili ciężkowiccy aktywiści sprzeciwiający się budowie kopalni. W niedzielę wszyscy zainteresowani mieszkańcy mogli wreszcie zobaczyć wielkoformatowy wydruk planu dzielnicy z zaznaczonymi działkami, ich numeracją, budynkami i obiektami, a na to naniesione granice obszaru wydobywczego. Obszar obejmuje głównie duże działki Lasów Państwowych i gminy, lecz wokół nich w obrębie wydobycia widzimy „wianuszek” setek niewielkich działek leśnych i rolnych prywatnych właścicieli. Część mapy wykraczająca na tereny dzielnic Trzebini objawiła natomiast dziesiątki domów mieszkalnych w miejscach, gdzie przewidziana jest eksploatacja złoża.
Przed planem panował wciąż tłok, gdyż kolejne grupy mieszkańców chciały sprawdzić, czy ich nieruchomości znajdują się w strefie oddziaływania potencjalnej eksploatacji. Spisywano numery działek, podpisywano deklarację sprzeciwu. Lista osób, które mają prawo (z racji posiadania działek w obszarze wydobycia) do zgłaszania swych uwag do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w sprawie raportu środowiskowego inwestora, staje się coraz dłuższa.
Wszystkiemu towarzyszyła prezentacja slajdów – między innymi fotografie miejsca planowanego powstania zakładu górniczego, dróg dojazdowych (leśnych duktów), Rezerwatu Doliny Żabnika i przykładowych szkód górniczych powstałych w efekcie wydobycia metodą komorowo-filarową.

Z dala od polityki
- Jesteśmy zaskoczeni frekwencją – mówił Artur Nowacki – mieszkaniec Ciężkowic. - Zważywszy na to, że dzisiejsze spotkanie było organizowane naprędce i nie było wiele czasu, by poinformować mieszkańców. Będziemy docierać z informacjami do wszystkich właścicieli nieruchomości w obszarze wydobycia. Jako strona, mają oni prawo do uczestnictwa na każdym etapie postępowania w RDOŚ i zgłaszania swych uwag.
W akcję włączyli się przedstawiciele Niedzielisk, którzy przed pięcioma laty dawali odpór spółce KWK, planującej wydobycie pod ich dzielnicą. Wtedy spółka chciała wybudować kopalnię Mariola w dzielnicy Szczakowa. O tych doświadczeniach opowiadali obecni na spotkaniu Henryk Gierek i Ferdynand Merta.
- Nasza inicjatywa jest całkowicie apolityczna – podkreślał Adrian Majewski z Ciężkowic. - Interesuje nas jedynie ochrona Doliny Żabnika i jej okolic przed zagładą oraz obrona interesów mieszkańców Ciężkowic. Domy w Ciężkowicach nie były budowane tak, by wytrzymał szkody górnicze. Nierzadko stanowią one dorobek kilku pokoleń. Będziemy trzymać się razem i wspólnie bronić tego dorobku. Polityczne rozgrywki zupełnie nas nie interesują.
- Jesteśmy otwartą społecznością – zaznaczał Mirosław Pieczara. - Większość z nas wywodzi się z rodzin, które mieszkały w Ciężkowicach z pokolenia na pokolenie – znamy się, nasi rodzice się znali, nasi dziadkowie również. Od kilku lat do naszej dzielnicy sprowadzają się nowi mieszkańcy, których przyjmujemy z pełną życzliwością. Budują swe domy tutaj, bo liczą właśnie na dobrosąsiedzkie stosunki, spokój i bliski kontakt z przyrodą. Na pewno nie oczekują, że zaraz „pod bokiem” wyrośnie kopalnia! Przecież od tego uciekają do Ciężkowic.

Radny się tłumaczy
Około południa na spotkaniu pojawił się ciężkowicki radny Janusz Ciołczyk. Sytuacja stała się bardzo napięta, gdyż grupa mieszkańców zaczęła robić radnemu wyrzuty, że nie byli oni przez niego informowani o planach inwestora i wszczętym postępowaniu w RDOŚ. Rozpoczęło się raczej nieprzyjemne rozliczanie radnego z działalności. Obie strony były mocno wzburzone.
Z sali padły hasła, aby wreszcie opowiedział się za albo przeciw budowie kopalni. Janusz Ciołczyk stwierdził, iż nie może zająć w tej sprawie tak jednoznacznego stanowiska. Zwrócił uwagę, że w Ciężkowicach są też mieszkańcy, którzy chcą powstania kopalni. Przyznał również, iż nie posiada wystarczająco fachowej wiedzy, dającej mu podstawy do oceny wpływu działalności kopalni na środowisko. Próbował tłumaczyć, iż zasięgał informacji w urzędzie, kontaktował się również z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska – mieszkańcy nie poznali jednak efektów tych prób radnego.
- Nie jestem Pana wyborcą, gdyż mieszkam w Sierszy. Przyjechałem na spotkanie do Ciężkowic, ponieważ planowana kopalnia Mariola 1 to również problem mieszkańców osiedli Trzebini – zwrócił się do ciężkowickiego radnego Marian Kokoszka. - Jeśli Pan radny nie potrafi ocenić możliwych skutków wydobycia, zapraszam do nas. Pod Sierszą i Gajem wydobycie metodą komorowo-filarową odbywało się przed II wojną światową oraz krótko po niej. Dopiero dzisiaj ujawniają się jego skutki. Pokażę Panu miejsca, gdzie powstają głębokie na kilka metrów leje i zapadliska. Regularnie odwiedzają nas ekipy SRK, które pompują w powstałe pustki tony mieszanki betonu i specjalistycznych chemikaliów, by ustabilizować podłoże. Żaden dom nie jest w stanie wytrzymać, jeżeli taki lej pojawi się w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
- Nie mamy zamiaru Pana tutaj przepytywać czy osądzać. Każdy ma prawo do własnej oceny – stwierdził Artur Nowacki. - Jedyne czego od Pana Radnego obecnie oczekujemy, to informowania nas na bieżąco o postępach procedury administracyjnej i udostępniania kopii zgromadzonej w tej sprawie dokumentacji.
Radny Ciołczyk zadeklarował, iż tę prośbę jest w stanie spełnić. Jednak niedzielne spotkanie kończyło się w nerwowej i pełnej niedopowiedzeń atmosferze. A z jego przebiegu można wysnuć wniosek, że nad dotychczas gremialnie popieranym radnym zebrały się teraz czarne chmury. Mieszkańcy oczekują od niego jednoznacznej postawy i wsparcia w konkretnych działaniach, tymczasem w ich oczach maluje się obraz zawodu.

 

 

 

Dział: Z miasta

Wystarczyło pięć lat (i nowa strategia zewnętrznego inwestora), aby postulaty bezwarunkowej ochrony Rezerwatu Dolina Żabnika i kompleksu Kolawica wywietrzały z głów redaktorów „Co Tydzień”. Na szczęście pamięć jaworznian jest bardziej trwała niż przedstawicieli części mediów. Priorytety mieszkańców, którzy chcą ochronić przyrodę oraz własne domy przed ewentualnymi skutkami działalności wydobywczej się nie zmieniły. Wspiera je także gmina.

„Ratujmy las wokół Żabnika”, „Las wokół Żabnika zagrożony”, „Chrońmy jaworznicką przyrodę” - to zaledwie kilka tytułów publikacji dotyczących potrzeby objęcia ochroną lasu Kolawica w Ciężkowicach, które pojawiły się w tygodniku „Co Tydzień”. Ledwie kilka tytułów z blisko 30 publikacji na łamach tego lokalnego tygodnika, gdzie padał ostro formułowany postulat ochrony zasobów przyrodniczych Jaworzna, a w szczególności okolic Rezerwatu Doliny Żabnika i zdecydowanie sprzeciwiających się projektom przemysłowego wydobycia w tym rejonie. Wszystkie one jednak pojawiały się na łamach gazety w okresie od lipca 2011 do sierpnia 2012, kiedy firma DB Schenker nosiła się z zamiarem powiększenia obszaru górniczego wydobycia piasku, tak by objął on część kompleksu leśnego Kolawica w sąsiedztwie Rezerwatu Doliny Żabnika.
To było pięć lat temu. Dzisiaj ten sam tygodnik przekonuje mieszkańców, iż  budowa kopalni i wydobycie węgla z pokładów zalegających pod Kolawicą i Żabnikiem jest jedynym sposobem zapewnienia rozwoju Ciężkowicom. Czy walory przyrodnicze Doliny Żabnika i Uroczyska Kolawica uległy tak drastycznemu pogorszeniu, że teraz – po pięciu latach – nie są już warte ochrony? Czy głosy mieszkańców dzielnicy wybrzmiewające dzisiaj są mniej donośne, a ich stanowisko różni się od tego, które prezentowali w roku 2011? Czy wreszcie o takim rozwoju marzyli mieszkańcy?
W jednym z pierwszych artykułów na temat Kolawicy z 3 sierpnia 2011 roku  redaktor Józef Matysik wzywał w „Co Tydzień”: „Mamy na terenie miasta 880 ha cennego lasu, który stanowi prawie 17 proc. powierzchni wszystkich jaworznickich lasów. W tym lesie jest zatrzęsienie siedlisk roślin chronionych. Jest to nasze wspólne bogactwo przyrodnicze – chrońmy je.” (Józef Matysik „Ratujmy las wokół Żabnika”, „Co Tydzień” nr 31/1036, 3 sierpnia 2011).
To był dopiero początek. Wokół kwestii ewentualnego wydobycia w rejonie Żabnika i Kolawicy rozpętała się prawdziwa burza (podsycana medialnie), w którą zaangażowani byli przyrodnicy, stowarzyszenie ekologiczne, mieszkańcy Jaworzna. Redaktorzy wspomnianego tygodnika bili na alarm i niejednokrotnie popadali w niemal histeryczne tony: „Zatem mieszkańcy Jaworzna w batalii o ochronę lasu wokół Żabnika przegrali: z prezydentem, z częścią rady, z DB Schenker, z Regionalnym Dyr. Ochr. Środ., z Lasami Państwowymi 5:0. Choć przegraliśmy bitwę o las wokół Żabnika, to wojnę przeciwko nam i przyrodzie wygramy, czego sobie i Państwu życzę.” (Józef Matysik „Żabnik zagrożony – ograno nas 5:0”, „Co Tydzień” nr 39/1044, 28 września 2011).
Jakże nieprawdziwe okazały się te słowa sprzed 5 lat. Kolawica i Żabnik pozostały nietknięte, drzewa wciąż szumią, przyroda żyje własnym rytmem –  trudno uznać, że jakakolwiek bitwa była przegrana. Wojna – jak to określił redaktor Matysik - jednak nadal trwa. Z „przegrupowania sił” na „placu boju” widać, że to raczej prywatna wojna Matysika przeciwko Silbertowi.
Przed pięcioma laty batalię przedstawiano jako walkę spółki DB Schenker oraz bezdusznego aparatu urzędniczego. Po drugiej stronie barykady – ekolodzy, mieszkańcy i redaktorzy gazety. Wtedy była to wojna „przeciwko nam (w domyśle – mieszkańcom) i przyrodzie”. Józef Matysik był wówczas głuchy na argumentację urzędu, iż na tamtym etapie niczego nie przesądzono.
Dzisiaj w kwestii potrzeby ochrony zasobów przyrodniczych Żabnika i Kolawicy urzędnicy wypowiadają się w identycznym tonie jak mieszkańcy, co było zauważalne podczas ostatniego spotkania w Ciężkowicach, które zdominował temat planów budowy kopalni przez prywatnego inwestora w tej dzielnicy. Kogo wskazać teraz jako tego, kto prowadzi wojnę przeciwko mieszkańcom i przyrodzie? Nie da się już wskazać palcem na prezydenta Silberta, czy naczelnika Jałyńskiego. Oni swe stanowisko wyrazili choćby w ośmiostronicowym piśmie do RDOŚ, które punktuje wątpliwości mnożące się po lekturze Raportu środowiskowego przygotowanego przez inwestora.
W roku 2011 na zlecenie Urzędu Miejskiego przystąpiono do opracowania „Waloryzacji przyrodniczej Miasta Jaworzna”, której autorami było grono naukowców. W oficjalnej publikacji wydanej przez urząd w 2012, będącej efektem tych prac czytamy: „Kompleks leśny Kolawica pełni ważną funkcję przyrodniczą jako ostoja dla naturalnych, niezaburzonych układów roślinności, rzadkich składników flory i fauny. Obszar ten należy traktować jako ważny węzeł ekologiczny w kształtowaniu powiązań przyrodniczych w mieście i poza nim.” Opracowanie wylicza blisko 50 gatunków roślin i zwierząt chronionych lub zagrożonych, które występują na tym obszarze (z wyłączeniem gatunków obecnych w Rezerwacie Doliny Żabnika). Autorzy waloryzacji zarekomendowali objęcie kompleksu leśnego Kolawicy ochroną.
Bazując na waloryzacji, wskazane w niej tereny cenne przyrodniczo  obejmowane są sukcesywnie rekomendowanymi formami ochrony. Wystarczy wskazać podmokłe łąki w Ciężkowicach (Natura 2000) czy murawy na stokach Góry Wielkanoc (użytek ekologiczny), które swój status zyskały całkiem niedawno.
Te same założenia znajdziemy w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Jaworzna przyjętym 29 stycznia 2015 roku. Tym samym prezydent Silbert i urzędnicy potwierdzili swoje stanowisko i zdanie z 2011 roku. W tym dokumencie postuluje się objęcie wielkoobszarową formą ochrony przyrody między innymi kompleksu Kolawicy. Nic nie zmieniło się w statusie Doliny Żabnika, która pozostaje rezerwatem przyrody. Właśnie do tych opracowań i dokumentów odnosił się naczelnik Teobald Jałyński mówiąc podczas ostatniego spotkania w Ciężkowicach: - Nie wyobrażacie sobie chyba Państwo, że na tym obszarze, który sami w dokumentach tworzonych przez lata wpisaliśmy jako chroniony, nagle zgodzimy się na eksploatację. Jeżeli moglibyśmy dopuścić w ogóle taką myśl, to tylko pod warunkiem, że ochrona powierzchni i zachowanie parametrów środowiskowych w stanie obecnym zostanie zagwarantowane. Ani z raportu, ani z rozmów z inwestorem nie wynika, że na to możemy liczyć. (…) Nie możemy sobie pozwolić na poleganie na obietnicach, w sytuacji kiedy fizyczna realizacja tego zakładu i eksploatacja węgla może doprowadzić do nieodwracalnych szkód.
Ile warty jest wobec tego apel Matysika sprzed pięciu lat - „Jest to nasze wspólne bogactwo przyrodnicze – chrońmy je”. Próżno dzisiaj szukać ponowienia tej odezwy po stronie redakcji tak zaangażowanej w kwestie ekologii w roku 2011. Obecnie na łamach gazety budowa kopalni pod Kolawicą i Żabnikiem przedstawiana jest jako szansa na rozwój Ciężkowic i Szczakowej, bo innej perspektywy na rozwój brakuje. Wbrew woli większości mieszkańców obu dzielnic? Oni w obliczu tej „szansy” chcieliby pewności, iż ich domów nie dotkną szkody górnicze i że cenna przyroda nie ulegnie degradacji.
Co się zatem zmieniło? Przyroda ta sama, mieszkańcy ci sami co przed pięcioma laty, ich wątpliwości niemal identyczne. Czy faktycznie, jak przekonuje redakcja lokalnego tygodnika i portalu jaw.pl nie istnieją alternatywne drogi rozwoju Ciężkowic? Przede wszystkim wypadałoby się zastanowić, co uznajemy za rozwój. Ciężkowice jako ostoja przyrody, miejsce rekreacji dla jaworznian, spokojnego i cichego osadnictwa. Czy może nawet miejsce z potencjałem do rozwijania agroturystyki – to nie jest alternatywna szansa rozwoju dla dzielnicy? Myślmy o kolejnych pokoleniach.

 

 

 

Dział: Z miasta

Jaworzno stoi na węglu

Wbrew nazwie - złoże węgla Siersza 2 - znajduje się nie na terenie Trzebini, ale od wschodu wcina się głęboko w obręb Jaworzna. Nad zasobami węgla szumi ciężkowicki las. Czy stanie tam kopalnia Mariola 1?

Siersza 2 jest wydzieloną częścią większego złoża, które niegdyś eksploatowała KWK Siersza. Nie istniejąca już kopalnia obrała jednak zupełnie inny kierunek wydobycia, posuwając się na południowy-wschód – zgodnie z ułożeniem głównej części złoża i równolegle do uskoku geologicznego, który nieopodal przebiega. Nigdy nie sięgnięto po zasoby leżące po stronie jaworznickiej, nazywane obecnie Siersza 2. Według szacunków zalega tu ponad 39 mln ton węgla.
Wyznaczone granice złoża Siersza 2 przebiegają od północy niemal równolegle do aktywnego, a także wyeksploatowanego i zrekultywowanego obszaru wydobycia piaskowni (między Ciężkowicami a Borem Biskupim). Podchodzą od strony wschodniej aż po granicę zabudowy ulic Zdrojowej, Żeńców i Kruka w Ciężkowicach. Od południa zaś przebiegają na wysokości Góry Przygoń niemal równolegle do drogi łączącej Ciężkowice i Góry Luszowskie. Po wyrysowaniu na mapie tych granic zobaczymy, że nad złożem Siersza 2 znajdują się tereny Rezerwatu „Dolina Żabnika” wraz z ochronną leśną otuliną, a także kompleks leśny Kolawica.
W październiku 2013 roku Minister Środowiska udzielił koncesji na rozpoznanie węgla kamiennego na obszarze Siersza 2 firmie Carbon Investment Sp. z o.o. W ubiegłym roku na podstawie koncesji wykonano odwierty badawcze. A w bieżącym roku Carbon Inwestment stała się własnością australijskiej spółki Balamara Resources Ltd. Powstał projekt budowy kopalni Mariola 1. Zakład górniczy miałby stanąć na odludziu, w stosunkowo niewielkiej odległości od Elektrowni Siersza, ale już na terenie gminy Jaworzno. Do węglonośnych pokładów prowadziłaby upadowa.
- W sprawie ewentualnego wydobycia na złożu Siersza 2 toczy się aktualnie postępowanie środowiskowe w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach – mówi Teobald Jałyński, Naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury UM. - Pamiętajmy jednak, że obszar, pod którym znajduje się wspomniane złoże ma szczególne znaczenie przyrodnicze. To ustanowiony w roku 1996 rezerwat przyrody oraz jego otulina. Aktualne Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego proponuje również objęcie ochroną, jako obszaru chronionego krajobrazu, kompleksu leśnego Kolawica. RDOŚ musi przy wydawaniu decyzji środowiskowej wziąć to pod uwagę.
Studium wskazuje, że podjęcie wydobycia ze złoża Siersza może nieść zagrożenie dla rezerwatu wraz z otuliną oraz sąsiednich cennych przyrodniczo obszarów. Kolejnym czynnikiem ograniczającym ewentualne wydobycie jest potrzeba zabezpieczenia ujęcia wody „Lech”, które zaopatruje w wodę pitną mieszkańców Trzebini, Młoszowej i Luszowic – najistotniejsze ujęcie z punktu widzenia RPWiK w Chrzanowie. „Ewentualna eksploatacja złoża Siersza mogłaby zagrażać zasobom wód podziemnych i obszarom cennym pod względem przyrodniczym (w tym rezerwatowi „Dolina Żabnika” i jego otulinie)” - czytamy w studium.
- Studium zakłada, że tereny, o których mowa pozostaną obszarami leśnymi. Nie przewidujemy dla nich funkcji przemysłowych – stwierdza Teobald Jałyński. - Co prawda do gminy wpłynął wniosek inwestora w sprawie dokonania zmian w Studium, dotyczących umieszczenia w nim zapisu dopuszczającego wyżej wymienioną kopalnię. Wniosek pozostaje bez rozpatrzenia do czasu decyzji środowiskowej RDOŚ. Niemniej miasto nie jest zainteresowane dopuszczeniem zakładu górniczego w tym miejscu. Przeciwko przemawiają argumenty ekologiczne, logistyczne oraz społeczne.
Oprócz inwestora, gminy i RDOŚ, głos w sprawie powstania kopalni Mariola 1 mogą zabrać także Lasy Państwowe. Kopalnia to nie tylko podziemne wyrobiska, ale również nieodzowna infrastruktura techniczna na powierzchni, łącznie z zakładem przeróbczym węgla oraz szlakami transportowymi. Wszystko to miałoby stanąć na terenach leśnych należących do Lasów Państwowych.
Kluczowa w tym momencie będzie decyzja środowiskowa Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, bo bez niej inwestor nie może poczynić dalszych kroków w kierunku uzyskania ministerialnej koncesji na wydobycie. Z tej perspektywy bardzo ważnym dokumentem staje się Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Jaworzna. Trudno sobie wyobrazić, aby RDOŚ przeszedł obojętnie obok studialnych zapisów określających zagospodarowanie przestrzenne miasta, ochronę zasobów przyrodniczych oraz warunki eksploatacji górniczej i ochronę powierzchni. Czekamy zatem na opinię RDOŚ.
Tymczasem Balamara zapowiada już kolejny projekt w Jaworznie – plan uruchomienia kopalni Mariola 2. W zamyśle miałaby ona eksploatować wydzielony z dawnych zasobów KWK Jan Kanty obszar złóż o nazwie Jan Kanty Szczakowa. - Dotychczas nie wpłynęły do nas żadne wnioski w sprawie kopalni Mariola 2 – zastrzega Naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury UM.
„Obszar Jaworzna jest zasobny w surowce mineralne. W granicach miasta znajduje się w całości lub części 35 udokumentowanych złóż różnych kopalin. […] Złoża kopalin zalegają łącznie na ponad 80% obszaru Jaworzna. Złoża węgla kamiennego występują łącznie na około 11,7 km kw. (77% powierzchni miasta)” - czytamy w Studium. Nie powinniśmy się przeto dziwić, że po te surowce, na których dosłownie i w przenośni stoi Jaworzno, regularnie ktoś będzie starał się sięgnąć.

 

 

 

Dział: Z miasta

Zapisy "nadmiernie" chronią

Wojewoda zakwestionował w nowym Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego zapisy dotyczące... zasad ochrony obiektów powierzchniowych przed ewentualnymi skutkami wydobycia kopalin. Władze miasta są zdeterminowane, by rozstrzygniecie zasadności spornych zapisów należało do sądu.

- Wojewoda uznał, iż zapisy o ochronie powierzchni, które znajdują się w naszym Studium są nadmierne i w jego opinii nieuprawnione – mówi Teobald Jałyński, naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury. - Z całym szacunkiem dla wojewody, my uważamy, że właśnie te zapisy powinny być precyzyjne, aby gwarantowały faktyczną ochronę obiektom powierzchniowym, a nie tylko iluzoryczną. Zamierzamy swych racji dowodzić w sądzie.
Punkt, który unieważnił wojewoda (bez kwestionowania całości dokumentu) mówi między innymi o tzw. filarach ochronnych pod strategicznymi obiektami na terenie miasta, gdzie eksploatacja złóż zostaje zakazana. Do tych strategicznych obiektów wymagających bezwzględnej ochrony przed szkodami górniczymi zaliczono zespół Elektrowni Jaworzno II i III, linię kolejową E30 czy autostradę A4 wraz z węzłami.
W tabeli załączono również listę obszarów, gdzie wydobycie jest możliwe ale pod warunkiem nieprzekroczenia precyzyjnie określonych liczbowo wskaźników odkształceń na powierzchni. W praktyce oznacza to, że pod wskazanymi obszarami wydobycie musiałoby przebiegać na przykład z podsadzaniem wyrobisk, a nie najtańszą i najczęściej stosowaną metodą „na zawał”. Do tych obszarów zaliczono między innymi jaworznickie osiedla mieszkaniowe.
- My nigdy nie wykluczaliśmy wydobycia na terenie Jaworzna i ja wielokrotnie o tym mówiłem. Przecież ono w ramach obowiązującej koncesji cały czas trwa – przekonuje Teobald Jałyński. - Chodzi nam tylko o to, by wydobycie nie doprowadzało do degradacji obiektów powierzchniowych. To oznacza przyszłą eksploatację złóż z zachowaniem określonego reżimu technologicznego chroniącego powierzchnię. Musimy myśleć w kategoriach całego miasta i jego mieszkańców. Czy wyobraża Pan sobie na przykład wystąpienie poważnych szkód górniczych na terenach gęstej zabudowy np. na Podłężu? Przecież to niosłoby dramaty setek rodzin. Zapisy studium wskazują bardzo jasno punkt widzenia gminy: wydobycie – tak, ale nie kosztem mieszkańców miasta. Dlatego ze stanowiskiem wojewody zupełnie się nie zgadzamy.
To nie pierwszy raz, gdy wojewoda interweniuje i dąży do usunięcia zapisów chroniących obiekty powierzchniowe przed skutkami eksploatacji węgla kamiennego. Analogiczna sytuacja miała miejsce w 2012 roku, gdy wojewoda zakwestionował podobne obostrzenia zawarte w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego „Pszczelnik II”. Wówczas sprawa oparła się o Wojewódzki Sąd Administracyjny, który w całości uchylił rozstrzygnięcia nadzorcze wojewody i przyznał rację gminie.
W najbliższy czwartek miejscy radni będą mieli możliwość podjęcia uchwały w sprawie złożenia skargi na rozstrzygnięcie Wojewody Śląskiego i skierowania sprawy do sądu. - Oddziaływanie górnictwa będzie miało istotny wpływ na dalszy rozwój przestrzenny miasta i traktowane jest w Studium jako jeden z  fundamentalnych czynników – wskazuje naczelnik Jałyński. - Zburzenie spójności tych ustaleń poprzez unieważnienie części zapisów przez wojewodę będzie rzutowało w przyszłości na skuteczność ochrony powierzchni. Czy możemy sobie pozwolić w tej kwestii na brak reakcji? - pyta retorycznie.

 

 

 

Dział: Z miasta