Extra! Jaworzno

Switch to desktop Register Login

W ubiegłym tygodniu jaworznicki poseł Dariusz Starzycki otrzymał od Ministra Środowiska odpowiedź na zapytanie w sprawie budowy kopalni Mariola 1.

- W związku z licznymi prośbami zaniepokojonych mieszkańców Ciężkowic złożyłem zapytanie do Ministra Środowiska w kwestii ewentualnej budowy kopalni Mariola 1 i eksploatacji złoża Siersza 2 – przypomina poseł Starzycki. - Zapytałem, czy ministerstwo przeanalizuje sytuację pod kątem uwag mieszkańców i Prezydenta Miasta.
W ubiegłym tygodniu jaworznicki poseł otrzymał odpowiedź z ministerstwa. Ministerstwo Środowiska stoi na stanowisku, iż minimalizacja uciążliwości dla mieszkańców, powodowanych przez planowaną inwestycję oraz zabezpieczenie środowiska powinno się odbywać przez spełnienie przez inwestora wszelkich właściwych w tym przypadku ustaw i aktów wykonawczych.
To na RDOŚ w Katowicach spoczywa odpowiedzialność za sformułowanie w decyzji środowiskowej obowiązków dla inwestora, których spełnienie zagwarantuje, iż realizacja przedsięwzięcia nie spowoduje znaczącego oddziaływania na środowisko.
W odpowiedzi czytamy: „Natomiast w przypadku braku możliwości wyeliminowania ww. oddziaływania organ odmawia określenia środowiskowych uwarunkowań realizacji przedsięwzięcia, co równoznaczne jest z brakiem zgody na jego realizację.”
- Jednocześnie minister podkreślił, iż na obecnym etapie, ani Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska ani minister nie są uprawnieni do ingerowania w toczące się postępowanie – tłumaczy Dariusz Starzycki. - Jakakolwiek interwencja ze strony organu wyższej instancji mogłaby stanowić pretekst do późniejszego zaskarżenia decyzji. Dlatego właściwym trybem postępowania jest złożenie uwag do raportu inwestora przez strony i oczekiwanie na rozstrzygnięcie ze strony RDOŚ.
„Ewentualna weryfikacja rozstrzygnięcia RDOŚ w Katowicach może nastąpić dopiero po jego wydaniu, gdy zaistnieją ku temu podstawy prawne, tj. w przypadku, gdy któraś ze stron postępowania zainicjuje postępowanie odwoławcze (...)” - czytamy w zakończeniu odpowiedzi Ministerstwa Środowiska.

 

 

 

Dział: Z miasta

Dyskusja nie zbliżyła stron

Blisko pięć godzin trwało spotkanie z mieszkańcami zorganizowane w ubiegły czwartek przez przedstawicieli spółki Balamara w jaworznickim Multikinie. Inwestor starał się przekonać, iż powstanie kopalni Mariola 1 przyniesie same korzyści dla miasta i jego mieszkańców.

Pierwsze spotkanie zorganizowane dla mieszkańców przez przedstawicieli Balamary, które miało nosić charakter informacyjny odbyło się dopiero w ubiegły czwartek (17 marca) i zgromadziło tłumy. Pojawili się na nim mieszkańcy Ciężkowic i Sierszy – których dotykać może w przyszłości działalność wydobywcza spółki, a także mieszkańcy pozostałych dzielnic Jaworzna.
Spotkanie odbyło się w momencie, gdy w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach toczy się postępowanie środowiskowe w sprawie kopalni Mariola 1 i Mariola 2. Swe krytyczne uwagi do Raportu inwestora złożyły już władze zainteresowanych gmin i trwa składanie uwag przez osoby prywatne, których posesje leżą w sferze oddziaływania eksploatacji. Sam Raport oddziaływania inwestycji na środowisko stał się dokumentem znanym i komentowanym przez członków lokalnych społeczności. Zawarte w nim tezy wzbudzają w przeważającej mierze negatywne reakcje i potęgują nieufność w stosunku do inwestora zwłaszcza wśród mieszkańców Ciężkowic i Sierszy.
Dyrektor Piotr Kosowicz na wstępie czwartkowego spotkania przedstawił infografikę ukazującą wynik badania opinii publicznej przeprowadzonej na zlecenie spółki. Badanie wykonała metodą ankietową firma Panorama Silesia  na próbie 500 osób. Na pytanie „Co sądzi Pan/Pani o powstaniu kopalni w gminie Jaworzno?” odpowiedziało „zdecydowanie za” i „raczej za” łącznie 52% respondentów. „Zdecydowanie przeciw” i „raczej przeciw” odpowiedziało 26% pytanych.
Wynik ankiety wcale nie dziwi. Na pytanie o tym stopniu ogólności nie można było oczekiwać innej odpowiedzi w mieście, które zostało „zbudowane” na wydobyciu węgla i innych kopalin. Mieście, w którym stabilne zatrudnienie w działającym Zakładzie Górniczym Sobieski znajduje 3.000 mieszkańców.
Gdybyśmy zadali pytanie o jeszcze większym stopniu uogólnienia - „Co sądzi Pan/Pani o powstaniu nowych zakładów pracy w gminie Jaworzno?” - można się spodziewać blisko 100% głosów „za”.
- My nie jesteśmy przeciwko kopalniom w Jaworznie – mówił po czwartkowym spotkaniu Mirosław Pieczara, mieszkaniec Ciężkowic. - Ale opowiadamy się zdecydowanie za zastosowaniem takich technologii wydobywczych, które zapobiegną degradacji środowiska i obiektów na powierzchni. Nie ma znaczenia czy podmiot jest australijski czy polski. W pierwszym rzędzie chcemy mieć gwarancję, że jego działalność nie przyniesie negatywnych skutków dla powierzchni. Oczekujemy również gwarancji, że gdyby czyjakolwiek nieruchomość ucierpiała w efekcie prac eksploatacyjnych, podmiot górniczy zobowiąże się do naprawy szkód.
Bardzo podobne stanowisko prezentują mieszkańcy Sierszy. Tam do dzisiaj z nieukrywanym żalem wspomina się KWK „Sierszę” - jej likwidację i zatopienie. Protestującym nie chodzi o fakt planowania budowy kopalni, lecz o sposób wydobycia, sposób zabezpieczenia powierzchni, ochronę ujęć wody oraz ochronę środowiska.
Samo spotkanie miało niezwykle burzliwy przebieg. Wśród zgromadzonych przeważały głosy, najdelikatniej mówiąc, sceptycyzmu wobec planów australijskiego inwestora.
- W moim odbiorze ubiegłotygodniowe spotkanie przedstawicieli Balamary z mieszkańcami było znowu marketingowym zabiegiem. Brakowało mi konkretnych odpowiedzi, których oczekiwaliśmy. Ale zapewne do naszych uwag do Raportu inwestor odniesie się już w sposób formalny – ocenia Mirosław Pieczara.
- Nie pozwólmy na powstanie sztucznego podziału w naszym mieście – przestrzega dalej. - Niemal każdy znajdzie w swojej bliższej lub dalszej rodzinie osoby zatrudnione na kopalni. Wiemy, że miejsca pracy są ważne. Ale nie może się to odbywać kosztem osób posiadających nieruchomości w obrębie obszaru górniczego czy kosztem ostoi środowiska naturalnego. Te interesy należy wyważyć. Przecież da się prowadzić działalność, zapewniać miejsca pracy i jednocześnie z należytą odpowiedzialnością podejść do kwestii zabezpieczenia powierzchni.
Przedstawiciele społecznego komitetu zawiązanego w Ciężkowicach podkreślają również, iż nie powinno dochodzić do podziałów społecznych w samej dzielnicy na część, gdzie wydobycie chce prowadzić Balamara i część, gdzie podchodzić mogą tereny górnicze spółki Tauron. Dlatego podjęli aktywne działania, aby doprowadzić w Ciężkowicach do spotkania z władzami miasta na temat planów Taurona. To spotkanie odbędzie się w Szkole Podstawowej nr 18 w środę, 30 marca, o godzinie 17.00. Istnieje szansa, iż pojawią się na nim także przedstawiciele spółki Tauron Wydobycie.

 

 

 

Dział: Z miasta

Mariola 1 pod ostrzałem mieszkańców

Ani społeczność lokalna Ciężkowic, ani Sierszy nie godzi się na budowę kopalni Mariola 1. Mieszkańcy będą słać swe uwagi do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

W niedzielne popołudnie (13 marca) w siedzibie OSP Ciężkowice zgromadziło się kilkudziesięciu mieszkańców Ciężkowic. Mieszkańców nieprzypadkowych, bo właścicieli działek, leżących w granicach przyszłego obszaru górniczego kopalni Mariola 1. Zgodnie z prawem są oni stroną postępowania na każdym etapie opiniowania Raportu oddziaływania na środowisko inwestycji przez RDOŚ.
Celem spotkania było zebranie podpisów od wszystkich zainteresowanych oraz lokalizacja ich działek. W niedzielę zebrano około 80 podpisów, wcześniej udało się zweryfikować ponad stu innych właścicieli prywatnych działek w granicach planowanego obszaru górniczego. Niejednokrotnie nie są to nawet osoby mieszkające w Ciężkowicach, ale posiadające tu nieruchomości – także zainteresowane chronieniem swej własności. Do weryfikacji pozostało jeszcze kilkadziesiąt prywatnych działek.
Komitet zawiązany w obronie Rezerwatu Doliny Żabnika przygotował już kilkudziesięciostronnicowy dokument zawierający wyliczenie wszystkich zastrzeżeń do raportu złożonego w RDOŚ przez Carbon Investment. Raport przeanalizowano strona po stronie, wytykając wszelkie braki, niejasności i niespójności.
Kolejnym krokiem ma być przesłanie wspomnianego opracowania do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska przez wszystkich zainteresowanych właścicieli działek.
W nieco innym punkcie znajdują się mieszkańcy Sierszy. Ich sytuacja jest poważniejsza, gdyż o ile w Ciężkowicach obszar górniczy obejmuje głównie tereny niezamieszkałe, o tyle tam wcina się głęboko pod osiedla. Jak sami szacują, około 3.000 osób mieszka na terenie, pod którym miałoby przebiegać wydobycie. O planach podjęcia wydobycia węgla przez prywatną spółkę dowiedzieli się od... mieszkańców Ciężkowic. W ubiegły piątek zorganizowali własne spotkanie informacyjne.
- W Ciężkowicach przedstawiciel inwestora powiedział: my nic jeszcze nie zrobiliśmy, więc czemu Państwo krzyczycie? - przypominał jeden z sierszan. - A właśnie teraz jest pora na to, aby strony przedstawiły swoje racje. (…)W Ciężkowicach było w sali gimnastycznej szkoły chyba z 500 osób. Naprawdę wszyscy byli zainteresowani, ale oni wiedzieli od Prezydenta Miasta, wiedzieli już od złożenia wniosku.
- Nie ma zgody na kopalnię w tym miejscu, na tych warunkach i dla takiej firmy. Po co my tutaj bijemy pianę? Jeżeli nie ma burmistrza, to nie ma nikogo. Czy to miasto i ludzie są tutaj sami? – wtórowała inna mieszkanka rozgoryczona brakiem przedstawicieli władz Trzebini.
Wśród grupy zebranych przeważały obawy o los budynków nie zabezpieczonych na okoliczność wystąpienia szkód górniczych oraz przyszłość ujęcia wody Lech, z którego dostarczana jest woda dla większości Trzebini.
Mieszkańcy Sierszy swą wiedzę o zamierzeniach spółki Balamara czerpią głównie z źródeł jaworznickich. Znajdują się na etapie informowania współmieszkańców o planach wydobycia. Szykują również sporządzenie własnych uwag do Raportu inwestora.
Gmina Trzebinia zleciła ekspertyzę dotyczącą eksploatacji węgla ze złoża Siersza 2 w sposób określony w Raporcie. Sporządził ją uznany geolog górniczy Marek Szuwarzyński. We wnioskach podkreślił, że dopiero wprowadzenie do Raportu wyszczególnionych w opinii poprawek i uzupełnień pozwoli merytorycznie odnieść się do opracowania inwestora. Wskazał również, że obecna jego wersja niesie ryzyko poważnych niekorzystnych oddziaływań na środowisko.

 

 

 

Dział: Z miasta

Wysoka frekwencja i wielkie obawy

W niedzielę (21 lutego) grupa mieszkańców Ciężkowic prowadziła akcję informacyjną dotyczącą ewentualnych skutków wydobycia węgla z pokładów w obszarze Siersza 2. Przez całe przedpołudnie w sali OSP Ciężkowice słychać było wymianę opinii – głównie przeciwko budowie kopalni Mariola 1.

Tłumy przed mapą, podpisów coraz więcej
Grupa inicjatorów niedzielnego zebrania zrobiła to, o co do tej pory nie zadbał prywatny inwestor, który stara się o koncesję na wydobycie ze złoża Siersza 2 położonego pod kompleksem leśnym Kolawica. Przedstawiciele spółki Balamara wiele bowiem już mówili o korzyściach płynących z budowy kopalni Mariola 1, pozytywnych skutkach społecznych i ekonomicznych oraz nowoczesnych technologiach. Do tej pory jednak nie przedstawili mieszkańcom konkretnych informacji – choćby takich, jak zostały wytyczone granice obszaru wydobycia.
Tę lukę informacyjną wypełnili ciężkowiccy aktywiści sprzeciwiający się budowie kopalni. W niedzielę wszyscy zainteresowani mieszkańcy mogli wreszcie zobaczyć wielkoformatowy wydruk planu dzielnicy z zaznaczonymi działkami, ich numeracją, budynkami i obiektami, a na to naniesione granice obszaru wydobywczego. Obszar obejmuje głównie duże działki Lasów Państwowych i gminy, lecz wokół nich w obrębie wydobycia widzimy „wianuszek” setek niewielkich działek leśnych i rolnych prywatnych właścicieli. Część mapy wykraczająca na tereny dzielnic Trzebini objawiła natomiast dziesiątki domów mieszkalnych w miejscach, gdzie przewidziana jest eksploatacja złoża.
Przed planem panował wciąż tłok, gdyż kolejne grupy mieszkańców chciały sprawdzić, czy ich nieruchomości znajdują się w strefie oddziaływania potencjalnej eksploatacji. Spisywano numery działek, podpisywano deklarację sprzeciwu. Lista osób, które mają prawo (z racji posiadania działek w obszarze wydobycia) do zgłaszania swych uwag do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w sprawie raportu środowiskowego inwestora, staje się coraz dłuższa.
Wszystkiemu towarzyszyła prezentacja slajdów – między innymi fotografie miejsca planowanego powstania zakładu górniczego, dróg dojazdowych (leśnych duktów), Rezerwatu Doliny Żabnika i przykładowych szkód górniczych powstałych w efekcie wydobycia metodą komorowo-filarową.

Z dala od polityki
- Jesteśmy zaskoczeni frekwencją – mówił Artur Nowacki – mieszkaniec Ciężkowic. - Zważywszy na to, że dzisiejsze spotkanie było organizowane naprędce i nie było wiele czasu, by poinformować mieszkańców. Będziemy docierać z informacjami do wszystkich właścicieli nieruchomości w obszarze wydobycia. Jako strona, mają oni prawo do uczestnictwa na każdym etapie postępowania w RDOŚ i zgłaszania swych uwag.
W akcję włączyli się przedstawiciele Niedzielisk, którzy przed pięcioma laty dawali odpór spółce KWK, planującej wydobycie pod ich dzielnicą. Wtedy spółka chciała wybudować kopalnię Mariola w dzielnicy Szczakowa. O tych doświadczeniach opowiadali obecni na spotkaniu Henryk Gierek i Ferdynand Merta.
- Nasza inicjatywa jest całkowicie apolityczna – podkreślał Adrian Majewski z Ciężkowic. - Interesuje nas jedynie ochrona Doliny Żabnika i jej okolic przed zagładą oraz obrona interesów mieszkańców Ciężkowic. Domy w Ciężkowicach nie były budowane tak, by wytrzymał szkody górnicze. Nierzadko stanowią one dorobek kilku pokoleń. Będziemy trzymać się razem i wspólnie bronić tego dorobku. Polityczne rozgrywki zupełnie nas nie interesują.
- Jesteśmy otwartą społecznością – zaznaczał Mirosław Pieczara. - Większość z nas wywodzi się z rodzin, które mieszkały w Ciężkowicach z pokolenia na pokolenie – znamy się, nasi rodzice się znali, nasi dziadkowie również. Od kilku lat do naszej dzielnicy sprowadzają się nowi mieszkańcy, których przyjmujemy z pełną życzliwością. Budują swe domy tutaj, bo liczą właśnie na dobrosąsiedzkie stosunki, spokój i bliski kontakt z przyrodą. Na pewno nie oczekują, że zaraz „pod bokiem” wyrośnie kopalnia! Przecież od tego uciekają do Ciężkowic.

Radny się tłumaczy
Około południa na spotkaniu pojawił się ciężkowicki radny Janusz Ciołczyk. Sytuacja stała się bardzo napięta, gdyż grupa mieszkańców zaczęła robić radnemu wyrzuty, że nie byli oni przez niego informowani o planach inwestora i wszczętym postępowaniu w RDOŚ. Rozpoczęło się raczej nieprzyjemne rozliczanie radnego z działalności. Obie strony były mocno wzburzone.
Z sali padły hasła, aby wreszcie opowiedział się za albo przeciw budowie kopalni. Janusz Ciołczyk stwierdził, iż nie może zająć w tej sprawie tak jednoznacznego stanowiska. Zwrócił uwagę, że w Ciężkowicach są też mieszkańcy, którzy chcą powstania kopalni. Przyznał również, iż nie posiada wystarczająco fachowej wiedzy, dającej mu podstawy do oceny wpływu działalności kopalni na środowisko. Próbował tłumaczyć, iż zasięgał informacji w urzędzie, kontaktował się również z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska – mieszkańcy nie poznali jednak efektów tych prób radnego.
- Nie jestem Pana wyborcą, gdyż mieszkam w Sierszy. Przyjechałem na spotkanie do Ciężkowic, ponieważ planowana kopalnia Mariola 1 to również problem mieszkańców osiedli Trzebini – zwrócił się do ciężkowickiego radnego Marian Kokoszka. - Jeśli Pan radny nie potrafi ocenić możliwych skutków wydobycia, zapraszam do nas. Pod Sierszą i Gajem wydobycie metodą komorowo-filarową odbywało się przed II wojną światową oraz krótko po niej. Dopiero dzisiaj ujawniają się jego skutki. Pokażę Panu miejsca, gdzie powstają głębokie na kilka metrów leje i zapadliska. Regularnie odwiedzają nas ekipy SRK, które pompują w powstałe pustki tony mieszanki betonu i specjalistycznych chemikaliów, by ustabilizować podłoże. Żaden dom nie jest w stanie wytrzymać, jeżeli taki lej pojawi się w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
- Nie mamy zamiaru Pana tutaj przepytywać czy osądzać. Każdy ma prawo do własnej oceny – stwierdził Artur Nowacki. - Jedyne czego od Pana Radnego obecnie oczekujemy, to informowania nas na bieżąco o postępach procedury administracyjnej i udostępniania kopii zgromadzonej w tej sprawie dokumentacji.
Radny Ciołczyk zadeklarował, iż tę prośbę jest w stanie spełnić. Jednak niedzielne spotkanie kończyło się w nerwowej i pełnej niedopowiedzeń atmosferze. A z jego przebiegu można wysnuć wniosek, że nad dotychczas gremialnie popieranym radnym zebrały się teraz czarne chmury. Mieszkańcy oczekują od niego jednoznacznej postawy i wsparcia w konkretnych działaniach, tymczasem w ich oczach maluje się obraz zawodu.

 

 

 

Dział: Z miasta

W Ciężkowicach coraz szerszym echem odbijają się informacje o planach budowy kopalni Mariola w lasach dzielnicy. Społeczne wrzenie przenosi się też na Sierszę, gdzie mieszkańcy dopiero niedawno zapoznali się z projektami Balamary.

Mieszkańcy Sierszy włączają się w publiczną dyskusję
- Mieszkańcy Sierszy byli zupełnie nieświadomi, iż inwestor planuje wydobycie ze złoża Siersza 2 i że duża część ich domostw znajduje się w strefie oddziaływań, gdzie zakładane są szkody górnicze – mówi Artur Nowacki, mieszkaniec Ciężkowic. - Dowiedzieli się tego od nas, bo tych informacji nie dostarczył im ich urząd gminy. Balamara nie prowadzi tam też akcji informacyjno-promocyjnej.
Jak zapewniali przedstawiciele Balamary, nowa kopalnia ma być obsługiwana komunikacyjnie i transportowo właśnie od strony Trzebini i Sierszy. Z mapy dokumentującej zasięg złoża Siersza 2 wynika, iż jego część znajduje się pod terenami zabudowanymi Sierszy. Mieszkańcy Ciężkowic udostępnili sąsiadom z Małopolski posiadaną dokumentację, jak i materiały prasowe, które na temat projektów Balamary ukazywały się w Jaworznie oraz broszury rozpowszechniane w Ciężkowicach przez spółkę.
- Zaczynam podejrzewać, co mieli na myśli przedstawiciele inwestora, gdy podczas spotkania z prezydentem w Ciężkowicach sugerowali, że tego rodzaju spotkanie jest przedwczesne – zauważa Artur Nowacki. - W Sierszy tamtejszy urząd nie zadbał o poinformowanie i omówienie zagadnienia z mieszkańcami – żyli w nieświadomości, a sprawa toczyła się własnym biegiem. Bez udziału mieszkańców.
Sytuacja się zmieniła. Rada Osiedla Siersza skierowała do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach pisemny sprzeciw odnośnie budowy zakładu górniczego Mariola 1 oraz eksploatacji węgla ze złoża Siersza 2. W swym piśmie wskazali swe obawy w związku z możliwością zniszczenia ujęcia wód podziemnych „Lech” (największego dostarczyciela wody dla powiatu chrzanowskiego), zdegradowania zbiornika wód podziemnych GZWP 453 Bór Biskupi oraz zagrożenia dla rezerwatu Doliny Żabnika. Wyrazili także zaniepokojenie przyszłością swych domów w strefie oddziaływania.

Powstaje komitet społeczny
- Aktualnie zawiązuje się komitet społeczny, który będzie zrzeszał mieszkańców Ciężkowic przeciwnych budowie przez zewnętrznego inwestora kopalni Mariola 1 – mówi Mirosław Pieczara, kolejny zaangażowany mieszkaniec Ciężkowic. - Mamy zamiar bronić naszej dzielnicy, a także lokalnej przyrody przed niekorzystnymi wpływami ewentualnego wydobycia. Mamy za dużo do stracenia, by wierzyć inwestorowi na słowo.
- Czasem mam wrażenie, że przedstawiciele spółki traktują nas jak „ciemny lud” - dodaje Nowacki. - Co innego mówi się nam, a zupełnie inaczej sprawa przedstawia się w anglojęzycznych publikacjach i opracowaniach Balamary. Nie chcą zapoznać nas ze wszystkimi szczegółami możliwych efektów podjęcia wydobycia?
Na stole Nowackiego piętrzy się stos wydruków dotyczących projektów Balamary, amerykańskich i polskich publikacji na temat wydobycia filarowo-komorowego oraz szkód górniczych.
- Nawiązaliśmy kontakt z mieszkańcami Sierszy oraz Niedzielisk i będziemy prowadzić wspólne akcje informacyjne oraz inne przedsięwzięcia. Zagadnienie budowy kopalni Mariola 1 i Mariola 2 dotyka nas wszystkich, więc musimy się nawzajem wspierać. Będziemy też zwracać się do mieszkańców pozostałych dzielnic Jaworzna, pod którymi miałyby być prowadzone prace wydobywcze – zapowiada Mirosław Pieczara.

Radny nabrał wody w usta
Wśród coraz większej grupy mieszkańców Ciężkowic narasta rozgoryczenie postawą ciężkowickiego radnego Janusza Ciołczyka. Przeciwnicy budowy kopalni nie znaleźli u niego ani informacji, ani wsparcia, jakiego mogliby się spodziewać. Niedawno radny usłyszał, że nadeszła pora, by określił się czy stoi po stronie swych wyborców z Ciężkowic, których głosami dostał się do Rady Miejskiej, czy wspiera projekty prywatnego inwestora.
Janusz Ciołczyk zarówno na spotkaniu w Ciężkowicach, jak i podczas posiedzenia Komisji Rozwoju i Przeciwdziałania Bezrobociu wstrzymywał się od zajęcia stanowiska i wyrażania opinii na temat planów Balamary. Nie sprzyja mu chyba również fakt, iż to Balamara była jednym ze sponsorów festynu z okazji 65-lecia LKS Ciężkowianka, który odbył się w lecie. Firma sponsorowała też grudniowy turniej piłki nożnej organizowany przez ten klub. A radny Ciołczyk jest prezesem LKS Ciężkowianka.
Nieufność wobec poczynań radnego owocuje tym, że społeczni ciężkowiccy aktywiści, którzy zbierali podpisy pod sprzeciwem wobec projektów Balamary i zamierzają utworzyć społeczny komitet, nie dzielą się z radnym swymi informacjami ani planami kolejnych działań.
Już w najbliższą niedzielę (21 lutego) w godzinach od 9.00 do 13.00 zapraszają do budynku OSP w Ciężkowicach wszystkich właścicieli działek położonych na obszarze planowanego wydobycia kopalni Mariola 1. Na tym obszarze znajduje się około 300 prywatnych działek leśnych i rolnych. Planowany jest zbiorowy protest przeciwko dewastacji nieruchomości na skutek ewentualnych przyszłych szkód górniczych.

 

 

 

Dział: Z miasta

Australijski poker

Przedstawiciele Balamary zaprezentowali na Komisji Rozwoju i Przeciwdziałania Bezrobociu Rady Miejskiej aspekty społeczne projektów budowy przez spółkę dwóch nowych kopalni w Jaworznie – Marioli 1 na złożu Siersza 2 i Marioli 2 na złożu Jan Kanty – Szczakowa. Prezentacja i dyskusja nie dały odpowiedzi na zasadnicze wątpliwości mieszkańców Ciężkowic i Niedzielisk. Obrady były za to okazją do promocji spółki.

Jaworzno się wyludnia, szkoły i żłobki są zamykane, prezydent Silbert myśli o górnictwie zacofanymi kategoriami z lat 90-tych, raport środowiskowy Balamary był czytany „po łebkach” przez urzędników bez wystarczających kompetencji, a naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury UM Teobald Jałyński „sieje zamęt społeczny” (sic!) - taki oto obraz Jaworzna można wysnuć po wystąpieniu Piotra Kosowicza – Dyrektora Wykonawczego spółki Balamara, która planuje wybudowanie w naszym mieście dwóch nowych kopalń. Tezy te wzbudziły spore oburzenie grupy mieszkańców Ciężkowic i Niedzielisk obecnych na sali obrad.
Podczas wtorkowego posiedzenia Komisji Rozwoju i Przeciwdziałania Bezrobociu Rady Miejskiej, na którą zaproszeni byli przedstawiciele australijskiej spółki wydobywczej, przedstawili oni aspekt społeczny planowanych w Jaworznie inwestycji. To przewidywane 2.000 nowych miejsc pracy, wpływy do budżetu miasta z tytułu podatków, możliwość dalszego rozwoju młodych pracowników wiążących się z firmą. Nowoczesny system wydobycia, nowoczesne technologie, nowoczesne – oparte na standardach australijskich - podejście do pracowników, jako siły napędowej zakładu. Tak przynajmniej przedstawia to dyrektor Kosowicz.
- Chciałbym, abyśmy mogli na potencjale Jaworzna pokazać, że rozwój nowoczesnego górnictwa ma miejsce. To jest moja idea działania – przekonywał Piotr Kosowicz. Jednocześnie wzywał do dyskusji o konkretach na poziomie merytorycznym, bez ogólników i pytań retorycznych, na które nie ma obecnie odpowiedzi.
Wydaje się, że stoi on na stanowisku, iż szansa na konkretne odpowiedzi pojawi się dopiero wówczas, gdy zakłady powstaną. - Ja czekam dnia, kiedy mógłbym zweryfikować to, co dzisiaj mówię, co obiecuję i jakie macie Państwo obawy. Czekam dnia, bym mógł to weryfikować „w życiu”. Póki tego nie będzie, my rozmawiamy tylko na poziomie teoretycznym i sami z tego zdajemy sobie sprawę – stwierdzał dyrektor Kosowicz. - Dlatego proszę, pozwólcie nam to zrobić.
Tę odezwę przedstawiciela prywatnego inwestora można odebrać, jako apel w rodzaju „uwierzcie nam na słowo – wszystko będzie dobrze i wszyscy będą szczęśliwi”. Zaufanie i wiara w dobrą wolę – czy to ma wystarczyć, gdy chodzi o wydobycie ze złóż pod terenami intensywnie zurbanizowanymi (planowana Mariola 2) i terenami rezerwatu przyrody (planowana Mariola 1)?
A ilość wątpliwości i pytań wzrasta. We wtorek swe wątpliwości chcieli rozwiać zarówno radni, jak i przybyli na obrady komisji mieszkańcy Ciężkowic i Niedzielisk. Podstawowym pytaniem są choćby rozbieżności między danymi w materiałach promocyjno-informacyjnych Balamary, które docierają do mieszkańców, a danymi zawartymi w opublikowanym w wersji angielskiej Wstępnym Studium Wykonalności Inwestycji „Mariola 1” (PFS wersja zaktualizowana 27 października 2015).
Na wtorkowej komisji usłyszeliśmy o 2.000 nowych miejsc pracy w planowanych dwóch zakładach górniczych. „Folder informacyjny dotyczący budowy KWK Mariola 1”, który jest rozpowszechniany przez spółkę wśród mieszkańców Ciężkowic (gdzie kopalnia miałaby powstać) mówi o zatrudnieniu 800–1.000 osób w tym zakładzie. Tymczasem we wstępnym studium wykonalności czytamy, że Mariola 1 zatrudniać będzie po osiągnięciu docelowego poziomu produkcji 575 wykwalifikowanych pracowników. Kluczowy z punktu widzenia biznesowego personel pochodzić będzie z zagranicy. Ile w takim razie faktycznie powstanie nowych miejsc pracy – 1.000 czy 575?
Na marginesie można dodać, iż wydobycie na zakładanym poziomie 3 mln ton węgla rocznie, przy tej ilości zatrudnionych musi oznaczać wydajność rzędu 5.200 ton rocznie na pracownika (w nowoczesnych europejskich kopalniach roczna produktywność pracownika kształtuje się nieco powyżej poziomu 2.000 ton, w kopalniach odkrywkowych osiąga się około 8.000 ton).
Z broszury informacyjnej wynika, iż przewidywany „innowacyjny system wydobycia komorowo-filarowy” proponowany jest ze względu na zapewnienie ochrony powierzchni. Tymczasem we Wstępnym Studium Wykonalności skierowanym głównie do inwestorów i udziałowców spółki możemy przeczytać, że zastąpienie metody ścianowej systemem komorowo-filarowym znacząco poprawia parametry ekonomiczne przedsięwzięcia (m. in. poważne obniżenie kosztów). „Ta metodologia umożliwia eksploatację płytszych pokładów, niż pierwotnie przewidywano oraz eksploatację kilku pokładów jednocześnie, co nie byłoby możliwe przy metodzie ścianowej. Pozwala ona na wydobycie kolejnych 13 mln ton (33%) i wydłużenie żywotności kopalni z 15 do 20 lat.” (Mariola 1 PFS Update - „Updated PFS for Mariola Coal Project Delivers Substantial Improvement in Project Economics”, 27.10.2015, str. 2; dokument ze strony internetowej balamara.com).
- Dlaczego wszystkie szczegółowe informacje na temat projektów Balamara są publikowane tylko w języku angielskim, jak na przykład uaktualnione Wstępne Studium Wykonalności Projektu Mariola 1? - pytał Artur Nowacki, mieszkaniec Ciężkowic. -  Jaki był powód zmiany technologii wydobycia ze ścianowego na filarowo-komorowy? Jaka ilość miejsc pracy została przekazana australijskim inwestorom we Wstępnym Studium? (…) Z badań amerykańskich, gdzie szeroko stosowana była metoda filarowo-komorowa, wynika że tam 71% szkód górniczych ukazuje się od 20 do 60 lat po zamknięciu kopalni, kto poniesie za to odpowiedzialność?
Na te merytoryczne i konkretne pytania, Artur Nowacki nie otrzymał odpowiedzi. Odpowiedzi nie doczekał się też Mieczysław Długosz (mieszkaniec os. Gigant), który równie merytorycznie (jako górnik z wieloletnim doświadczeniem) pytał o oddziaływania wydobycia kopalni Mariola 2 (drugi z projektów) na tereny zurbanizowane Podłęża, Niedzielisk i Os. Gigant oraz jakie środki finansowe inwestor przewiduje zabezpieczyć na likwidację ewentualnych szkód górniczych powstałych w efekcie eksploatacji złoża „Jan Kanty – Szczakowa”.
Trudno dociekać, jak według przedstawicieli inwestora powinny brzmieć merytoryczne pytania i wypowiedzi na temat obu projektów górniczych planowanych na terenie Jaworzna, skoro na powyższe kwestie nie udzielili odpowiedzi. Pytań i wątpliwości raczej nie miał radny Marcin Kozik, który w budowie nowych kopalń upatruje szansy dla młodych ludzi. - To był mój wniosek, Szanowni Państwo, żebyśmy dzisiaj rozmawiali o budowie kopalni i rozmawiali merytorycznie – mówił Marcin Kozik. - Jestem osobą stosunkowo młodą, ale mam już ponad 10-letnie doświadczenie w branży górniczej. Codziennie spotykam się z młodymi pracownikami kopalni, która już dziś istnieje w Jaworznie, w której widzą jedyną możliwość godziwego zarobku. Taka jest, Szanowni Państwo, prawda.
Wskazywał też na potrzebę utrzymania przemysłowego charakteru naszego miasta. - Tutaj za plecami słyszę negatywne opinie. Ja Państwa dobrze rozumiem, wiem że wszyscy mieszkamy tutaj w Jaworznie i wiemy że szkody górnicze występują – perorował radny Marcin Kozik. - W kwestii potencjalnego inwestora jest wytłumaczenie mieszkańcom Jaworzna, jak przeciwdziałać tym szkodom górniczym. Powtarzam, Jaworzno było, jest i mam nadzieję będzie miastem przemysłowym, bo przemysł zawsze to miasto rozwijał. Uważam, że z takim podmiotem gospodarczym, jakim jest tutaj na przykład Balamara powinniśmy naprawdę poważnie i merytorycznie dyskutować.
To dosyć intrygująca zmiana w podejściu radnego Kozika, który jeszcze podczas sesji Rady Miejskiej w kwietniu 2015 roku ironicznie i lekceważąco podchodził do inwestora i radził Silbertowi, by sprawdził sobie notowania Balamary na australijskim indeksie giełdowym.
Posiedzenie komisji właściwie nie pomogło w sprecyzowaniu informacji na temat projektów spółki. Paradoksalnie po wezwaniach do merytorycznej dyskusji ze strony Piotra Kosowicza, właśnie z jego strony mieszkańcy i radni nie doczekali się konkretnych odpowiedzi na zadane pytania. Odpowiedzi znajdujących odzwierciedlenie w dokumentacji projektu. To oczywiste, że w interesie inwestora jest przedstawianie jedynie pozytywnych jego aspektów. Niemniej przed „niewygodnymi” pytaniami dotyczącymi ewentualnych szkód górniczych i kosztów społecznych nie da się uciec i nie da się tych elementów przykryć „literaturą” - jak to trafnie ujął naczelnik Jałyński.
Prezydent Silbert stwierdził, iż zawsze przychodzi moment, kiedy pada hasło „sprawdzam” i trzeba wyłożyć karty na stół. „Sprawdzam” powiedziały władze samorządowe, „sprawdzam” mówią mieszkańcy Ciężkowic, Niedzielisk i Długoszyna, natomiast przedstawiciele inwestora zachowują się nadal tak, jakby trwała licytacja.
Prezydent Paweł Silbert wielokrotnie podkreślał, że od początku rozmów z inwestorem, nie jest przeciwny wydobywaniu węgla pod Jaworznem. Jednakże pod warunkiem ochrony terenów zurbanizowanych, szczególnych walorów środowiskowych Jaworzna oraz zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców. Od początku również przestrzegał, że tereny na których odbywała się działalność górnicza będą przez miasto chronione. Te zapewnienia widać również w miejskich dokumentach planistycznych. Gładkie słowa nie zastąpią twardych danych i dokumentów, które inwestor musi przedstawić.
- Wszelkie oceny, których dokonujemy nie opierają się na przekazach werbalnych. My oczekujemy określonych dokumentów – mówił naczelnik Jałyński. - Proszę nas nie przekonywać, proszę położyć na stole dokumenty, które mogą podlegać regularnej weryfikacji. Dzisiaj takim dokumentem jest raport [oddziaływania inwestycji na środowisko – dop. red.] i ten raport w formie jakiej funkcjonuje został poddany naszej ocenie. (…)Informuję, że odnosimy się wyłącznie do map, do opisów, do zestawień, do tabel i wszystkich innych rzeczy, które są zawarte w raporcie. Nie jest naszą intencją ani domniemywać, ani zgadywać.
Swojego oburzenia nie krył mieszkaniec Niedzielisk - Henryk Gierek, który w mocnych słowach opisał dotychczasowe działania Balamary i lokalnego wydawcy medialnego – Nie sprowadzajcie dyskusji budowy do uwarunkowań społecznych, ilu będzie pracowało, proszę państwa sprowadźmy [budowę kopalni – dop. red.] do jednej sprawy: biznesu. Bo to jest biznes. Dlaczego to Matysik ma kasę mieć, firma kasę, spółka kasę, a mieszkańcy co. Straty?
W tym ujęciu obrady Komisji Rozwoju i Przeciwdziałania Bezrobociu z udziałem przedstawicieli Balamary nie miały prawa wnieść nic nowego do zagadnienia poza lobbingowym i marketingowym efektem korzystnym dla inwestora – możliwością publicznego zaprezentowania wyłącznie pozytywnych aspektów przedsięwzięcia. Jedynym materialnym dokumentem, do którego można się odnieść pozostaje raport złożony w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

 

 

 

Dział: Z miasta

Wystarczyło pięć lat (i nowa strategia zewnętrznego inwestora), aby postulaty bezwarunkowej ochrony Rezerwatu Dolina Żabnika i kompleksu Kolawica wywietrzały z głów redaktorów „Co Tydzień”. Na szczęście pamięć jaworznian jest bardziej trwała niż przedstawicieli części mediów. Priorytety mieszkańców, którzy chcą ochronić przyrodę oraz własne domy przed ewentualnymi skutkami działalności wydobywczej się nie zmieniły. Wspiera je także gmina.

„Ratujmy las wokół Żabnika”, „Las wokół Żabnika zagrożony”, „Chrońmy jaworznicką przyrodę” - to zaledwie kilka tytułów publikacji dotyczących potrzeby objęcia ochroną lasu Kolawica w Ciężkowicach, które pojawiły się w tygodniku „Co Tydzień”. Ledwie kilka tytułów z blisko 30 publikacji na łamach tego lokalnego tygodnika, gdzie padał ostro formułowany postulat ochrony zasobów przyrodniczych Jaworzna, a w szczególności okolic Rezerwatu Doliny Żabnika i zdecydowanie sprzeciwiających się projektom przemysłowego wydobycia w tym rejonie. Wszystkie one jednak pojawiały się na łamach gazety w okresie od lipca 2011 do sierpnia 2012, kiedy firma DB Schenker nosiła się z zamiarem powiększenia obszaru górniczego wydobycia piasku, tak by objął on część kompleksu leśnego Kolawica w sąsiedztwie Rezerwatu Doliny Żabnika.
To było pięć lat temu. Dzisiaj ten sam tygodnik przekonuje mieszkańców, iż  budowa kopalni i wydobycie węgla z pokładów zalegających pod Kolawicą i Żabnikiem jest jedynym sposobem zapewnienia rozwoju Ciężkowicom. Czy walory przyrodnicze Doliny Żabnika i Uroczyska Kolawica uległy tak drastycznemu pogorszeniu, że teraz – po pięciu latach – nie są już warte ochrony? Czy głosy mieszkańców dzielnicy wybrzmiewające dzisiaj są mniej donośne, a ich stanowisko różni się od tego, które prezentowali w roku 2011? Czy wreszcie o takim rozwoju marzyli mieszkańcy?
W jednym z pierwszych artykułów na temat Kolawicy z 3 sierpnia 2011 roku  redaktor Józef Matysik wzywał w „Co Tydzień”: „Mamy na terenie miasta 880 ha cennego lasu, który stanowi prawie 17 proc. powierzchni wszystkich jaworznickich lasów. W tym lesie jest zatrzęsienie siedlisk roślin chronionych. Jest to nasze wspólne bogactwo przyrodnicze – chrońmy je.” (Józef Matysik „Ratujmy las wokół Żabnika”, „Co Tydzień” nr 31/1036, 3 sierpnia 2011).
To był dopiero początek. Wokół kwestii ewentualnego wydobycia w rejonie Żabnika i Kolawicy rozpętała się prawdziwa burza (podsycana medialnie), w którą zaangażowani byli przyrodnicy, stowarzyszenie ekologiczne, mieszkańcy Jaworzna. Redaktorzy wspomnianego tygodnika bili na alarm i niejednokrotnie popadali w niemal histeryczne tony: „Zatem mieszkańcy Jaworzna w batalii o ochronę lasu wokół Żabnika przegrali: z prezydentem, z częścią rady, z DB Schenker, z Regionalnym Dyr. Ochr. Środ., z Lasami Państwowymi 5:0. Choć przegraliśmy bitwę o las wokół Żabnika, to wojnę przeciwko nam i przyrodzie wygramy, czego sobie i Państwu życzę.” (Józef Matysik „Żabnik zagrożony – ograno nas 5:0”, „Co Tydzień” nr 39/1044, 28 września 2011).
Jakże nieprawdziwe okazały się te słowa sprzed 5 lat. Kolawica i Żabnik pozostały nietknięte, drzewa wciąż szumią, przyroda żyje własnym rytmem –  trudno uznać, że jakakolwiek bitwa była przegrana. Wojna – jak to określił redaktor Matysik - jednak nadal trwa. Z „przegrupowania sił” na „placu boju” widać, że to raczej prywatna wojna Matysika przeciwko Silbertowi.
Przed pięcioma laty batalię przedstawiano jako walkę spółki DB Schenker oraz bezdusznego aparatu urzędniczego. Po drugiej stronie barykady – ekolodzy, mieszkańcy i redaktorzy gazety. Wtedy była to wojna „przeciwko nam (w domyśle – mieszkańcom) i przyrodzie”. Józef Matysik był wówczas głuchy na argumentację urzędu, iż na tamtym etapie niczego nie przesądzono.
Dzisiaj w kwestii potrzeby ochrony zasobów przyrodniczych Żabnika i Kolawicy urzędnicy wypowiadają się w identycznym tonie jak mieszkańcy, co było zauważalne podczas ostatniego spotkania w Ciężkowicach, które zdominował temat planów budowy kopalni przez prywatnego inwestora w tej dzielnicy. Kogo wskazać teraz jako tego, kto prowadzi wojnę przeciwko mieszkańcom i przyrodzie? Nie da się już wskazać palcem na prezydenta Silberta, czy naczelnika Jałyńskiego. Oni swe stanowisko wyrazili choćby w ośmiostronicowym piśmie do RDOŚ, które punktuje wątpliwości mnożące się po lekturze Raportu środowiskowego przygotowanego przez inwestora.
W roku 2011 na zlecenie Urzędu Miejskiego przystąpiono do opracowania „Waloryzacji przyrodniczej Miasta Jaworzna”, której autorami było grono naukowców. W oficjalnej publikacji wydanej przez urząd w 2012, będącej efektem tych prac czytamy: „Kompleks leśny Kolawica pełni ważną funkcję przyrodniczą jako ostoja dla naturalnych, niezaburzonych układów roślinności, rzadkich składników flory i fauny. Obszar ten należy traktować jako ważny węzeł ekologiczny w kształtowaniu powiązań przyrodniczych w mieście i poza nim.” Opracowanie wylicza blisko 50 gatunków roślin i zwierząt chronionych lub zagrożonych, które występują na tym obszarze (z wyłączeniem gatunków obecnych w Rezerwacie Doliny Żabnika). Autorzy waloryzacji zarekomendowali objęcie kompleksu leśnego Kolawicy ochroną.
Bazując na waloryzacji, wskazane w niej tereny cenne przyrodniczo  obejmowane są sukcesywnie rekomendowanymi formami ochrony. Wystarczy wskazać podmokłe łąki w Ciężkowicach (Natura 2000) czy murawy na stokach Góry Wielkanoc (użytek ekologiczny), które swój status zyskały całkiem niedawno.
Te same założenia znajdziemy w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Jaworzna przyjętym 29 stycznia 2015 roku. Tym samym prezydent Silbert i urzędnicy potwierdzili swoje stanowisko i zdanie z 2011 roku. W tym dokumencie postuluje się objęcie wielkoobszarową formą ochrony przyrody między innymi kompleksu Kolawicy. Nic nie zmieniło się w statusie Doliny Żabnika, która pozostaje rezerwatem przyrody. Właśnie do tych opracowań i dokumentów odnosił się naczelnik Teobald Jałyński mówiąc podczas ostatniego spotkania w Ciężkowicach: - Nie wyobrażacie sobie chyba Państwo, że na tym obszarze, który sami w dokumentach tworzonych przez lata wpisaliśmy jako chroniony, nagle zgodzimy się na eksploatację. Jeżeli moglibyśmy dopuścić w ogóle taką myśl, to tylko pod warunkiem, że ochrona powierzchni i zachowanie parametrów środowiskowych w stanie obecnym zostanie zagwarantowane. Ani z raportu, ani z rozmów z inwestorem nie wynika, że na to możemy liczyć. (…) Nie możemy sobie pozwolić na poleganie na obietnicach, w sytuacji kiedy fizyczna realizacja tego zakładu i eksploatacja węgla może doprowadzić do nieodwracalnych szkód.
Ile warty jest wobec tego apel Matysika sprzed pięciu lat - „Jest to nasze wspólne bogactwo przyrodnicze – chrońmy je”. Próżno dzisiaj szukać ponowienia tej odezwy po stronie redakcji tak zaangażowanej w kwestie ekologii w roku 2011. Obecnie na łamach gazety budowa kopalni pod Kolawicą i Żabnikiem przedstawiana jest jako szansa na rozwój Ciężkowic i Szczakowej, bo innej perspektywy na rozwój brakuje. Wbrew woli większości mieszkańców obu dzielnic? Oni w obliczu tej „szansy” chcieliby pewności, iż ich domów nie dotkną szkody górnicze i że cenna przyroda nie ulegnie degradacji.
Co się zatem zmieniło? Przyroda ta sama, mieszkańcy ci sami co przed pięcioma laty, ich wątpliwości niemal identyczne. Czy faktycznie, jak przekonuje redakcja lokalnego tygodnika i portalu jaw.pl nie istnieją alternatywne drogi rozwoju Ciężkowic? Przede wszystkim wypadałoby się zastanowić, co uznajemy za rozwój. Ciężkowice jako ostoja przyrody, miejsce rekreacji dla jaworznian, spokojnego i cichego osadnictwa. Czy może nawet miejsce z potencjałem do rozwijania agroturystyki – to nie jest alternatywna szansa rozwoju dla dzielnicy? Myślmy o kolejnych pokoleniach.

 

 

 

Dział: Z miasta

Burzliwa dyskusja o kopalni

Około 200 mieszkańców Ciężkowic zgromadziło środowe (3 lutego) spotkanie z prezydentem Pawłem Silbertem. Długie, bo ponad trzygodzinne zebranie zdominował temat planów budowy kopalni Mariola 1 w ciężkowickim lesie, które chce realizować australijska spółka Balamara.

- Panie Prezesie – zwrócił się jeden z mieszkańców dzielnicy do dyrektora wykonawczego Balamary, który był obecny na spotkaniu – czy gdy już powstanie ta „ekologiczna kopalnia”, to przyrzeknie Pan, że za własne pieniądze wybuduje Pan tu dom i zamieszka blisko tak cudownej kopalni? I będzie mieszkał w nim przynajmniej 300 dni w roku wraz ze swoją rodziną?
Dyrektor Piotr Kosowicz odrzekł, że nie zamierza się nigdzie przeprowadzać i nie będzie prowadził dyskusji w tych kategoriach. Stwierdzenie to spotkało się z serią okrzyków oraz sarkastycznych uwag ze strony zgromadzonych.
Największe obawy mieszkańców Ciężkowic związanych z planami wydobycia węgla na złożu Siersza 2 dotyczą wystąpienia ewentualnych szkód górniczych, które mogą zagrozić budynkom mieszkalnym oraz ryzyka degradacji Rezerwatu Doliny Żabnika i lasów Kolawicy. To nie nagły przypływ nastrojów proekologicznych wśród Ciężkowian. Od wielu już lat mieszkańcy Ciężkowic traktują Żabnik i Kolawicę, jako lokalny skarb przyrodniczy, który należy bezwarunkowo chronić i walczyć o jego utrzymanie. Dali tego dowód choćby w roku 2011, kiedy murem stanęli przeciwko projektom powiększenia pola wydobywczego piasku na fragmencie uroczyska Kolawica, które wnosił DB Schenker.
Jak wskazywali uczestnicy spotkania, większość domów w Ciężkowicach powstawała przed dziesiątkami lat. Powstawały metodą gospodarską, niejednokrotnie na kamiennych podmurówkach. Żaden z nich nie został zabezpieczony przed skutkami tąpnięć i szkód górniczych, gdyż okoliczne tereny nie były przewidywane do eksploatacji górniczej.
- Jestem właścicielem jednego z budynków, które znalazły się na terenach, dla których przewiduje się wystąpienie V kategorii szkód górniczych. W raporcie spółki [oddziaływania na środowisko inwestycji – dop. red.] nie ma słowa o tym, tylko że będą budynki zabezpieczane. To są budynki budowane metodą gospodarską przez naszych ojców czy dziadków. Fundamenty mają z kamienia. Każda kategoria szkód górniczych jest dla nich wyrokiem – przekonywał mieszkaniec, który już zgłosił swoje uwagi do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
- Niech Pan nie wpuszcza lisa do kurnika – apelował do Pawła Silberta inny ze zgromadzonych. - Te technologie filarowo-komorowe, które oni zapowiadają, to się nadają do kopalni rudy, a nie do węgla. Powstaje zagrożenie pożarowe, gdyż zostają filary oporowe. Jestem szóstym pokoleniem w mojej rodzinie, które pracuje w górnictwie i wiem jak wygląda wydobycie w praktyce. Wiem też jak wygląda górnicza degradacja powierzchni. Nie będzie Żabnika!

Miasto krytycznie o inwestycji
Jasne stanowisko w kwestii planów prywatnego inwestora wyraził prezydent Silbert, jak i towarzyszący mu urzędnicy – gmina dopuszcza wydobycie węgla na swoim terenie, ale na pewno nie kosztem degradacji powierzchni, szkód dla mieszkańców i ryzyka zniszczenia cennych walorów przyrodniczych.
- Łatwo zauważyć, że w granicach miasta Jaworzna 80 proc. obszaru, o którym rozmawiamy i na którym miałaby być prowadzona eksploatacja jest obszarem chronionym – wskazywał na mapie Teobald Jałyński, Naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury UM. - Nie wyobrażacie sobie chyba Państwo, że na tym obszarze, który sami w dokumentach tworzonych przez lata wpisaliśmy jako chroniony, nagle zgodzimy się na eksploatację. Jeżeli moglibyśmy dopuścić w ogóle taką myśl, to tylko pod warunkiem, że ochrona powierzchni i zachowanie parametrów środowiskowych w stanie obecnym zostanie zagwarantowane. Ani z raportu, ani z rozmów z inwestorem nie wynika, że na to możemy liczyć. (…) Nie możemy sobie pozwolić na poleganie na obietnicach, w sytuacji kiedy fizyczna realizacja tego zakładu i eksploatacja węgla może doprowadzić do nieodwracalnych szkód.
Prezydent Silbert wielokrotnie podkreślał, że od początku rozmów z inwestorem, nie jest przeciwny wydobywaniu węgla pod Jaworznem. Jednakże pod warunkiem ochrony terenów zurbanizowanych, szczególnych walorów środowiskowych Jaworzna oraz zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców.
W jednym z sierpniowych wydań Gazety „Co Tydzień” oraz na portalu jaw.pl ukazał się tekst autorstwa dr Waldemara Szendera i mgr inż. Jana Urbanika zatytułowany „Dylematy z górnictwem w Jaworznie”. Czytamy w nim między innymi: „Eksploatacja węgla kamiennego prowadzona przez kopalnię «Siersza» również była wykonywana «niezgodnie z obecnym prawem». Przyczyniła się w latach 70 XX w. do podtrzymania zanikających walorów przyrodniczych wzdłuż potoku Żabnika. Postępujące osuszenie terenu doprowadziłoby do zaniku rzadkich w skali Polski siedlisk. Dziś możemy je podziwiać i badać, ale niezręcznie jest nam mówić, że to dzięki kopalni...” (cyt. za Waldemarem Szenderą, Janem Urbanikiem „Dylematy z górnictwem w Jaworznie”; portal www.jaw.pl; 26 sierpnia 2015; data dostępu 4 lutego 2016).
Na spotkaniu w Ciężkowicach wypowiadali się reprezentanci firm, które stworzyły projekt koncepcyjny kopalni Mariola 1 dla inwestora – Krzysztof Czaicki i Jan Urbanik (współautor cytowanego wyżej fragmentu tekstu). Na pytanie z sali, czy wykonano dokumentację hydrogeologiczną dla terenów wydobycia (kluczową z punktu widzenia stosunków wodnych na wskazanym obszarze, a co za tym idzie dla ekosystemu Żabnika) odpowiedzieli, iż nie, gdyż na obecnym etapie „jest za wcześnie”. Skąd zatem teza w opublikowanym wcześniejszym tekście, że to właśnie kopalnia przyczyniła się „do podtrzymania zanikających walorów przyrodniczych wzdłuż potoku Żabnika”? Zwłaszcza, że złoże „Siersza 2” nigdy nie było przez KWK Siersza eksploatowane.
Rozemocjonowanych przebiegiem dyskusji mieszkańców Ciężkowic uspokajał prezydent Silbert, który jednocześnie podkreślał, iż to nie Urząd Miasta jest władny do podjęcia decyzji o powstaniu bądź nie kopalni Mariola 1.
- Urząd nie jest w stanie zablokować tego procesu – podkreślał Paweł Silbert. - Raport o oddziaływaniu na środowisko rozpatruje Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Może się zdarzyć tak, że pomimo naszych zastrzeżeń RDOŚ wyda pozytywną opinię na temat raportu. Ta sprawa jeszcze nie jest przesądzona, z tym że w moim przekonaniu inwestor musi się odnieść do uwag, jakie zostały wniesione. Zobaczymy czyje racje uzna RDOŚ.
- Mam prośbę do Pana Prezydenta, żeby pomógł nam zaprotestować przeciwko tej inwestycji poprzez stosowne instrukcje na stronie Urzędu Miasta albo przez ulotki informacyjne – zgłosił uczestnik spotkania. - Tak aby mieszkańcy wiedzieli jakie mają prawa i jak mogą z nich skorzystać.
- Prezydent jako organ musi kierować się zasadą bezstronności i praworządności. Proszę mnie zrozumieć - nie mogę organizować komitetów protestacyjnych. Ze swej strony urząd zgłosił uwagi i zastrzeżenia do raportu w RDOŚ – tłumaczył prezydent Silbert. - Jeżeli Państwo uważacie, że Wasze interesy są zagrożone, macie również tytuł, aby wystąpić do RDOŚ z własnymi uwagami. Oczywiście uzyskacie od nas wszelkie informacje na temat możliwości formalnych i przysługujących Państwu praw w całej procedurze.
Naczelnik Jałyński podkreślił zaś, że wszystkie dokumenty dotyczące projektu (np. raport inwestora) są dostępne do wglądu w Wydziale Urbanistyki i Architektury.
Środowe spotkanie z pewnością nie było ostatnim, na którym dyskutowane będzie zagadnienie budowy kopalni Mariola 1 w Ciężkowicach. Dyrektor Piotr Kosowicz zapowiedział już, że jego spółka także zorganizuje podobne zebranie, na którym przedstawi swoje argumenty przemawiające za realizacją inwestycji. W jego odczuciu w środę mieszkańcy dzielnicy mieli możliwość zapoznania się jedynie ze stanowiskiem urzędu, który krytycznie odnosi się do rozwiązań przedstawionych w Raporcie oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia.

Nie tylko kopalnia
Spotkanie zdominował temat kopalni, najwytrwalsi mimo późnej pory mogli jeszcze posłuchać m.in. o zrealizowanych inwestycjach drogowych w dzielnicy. Paweł Bednarek – dyrektor MZDiM odpowiadał również na wątpliwości mieszkańców związane z bezpieczeństwem na osiedlowych ulicach, a także o  możliwości pozyskiwania zgód na kolejne remonty traktów, które są własnością prywatną. Po serii pytań drogowych, Prezydent odniósł się również do tematów „kolejowych” i możliwości współdziałania przez miasto w planach PKP. Ważny jest sam fakt zaangażowania się spółki kolejowej w modernizację infrastruktury i podjęcie decyzji o priorytetach - bez wątpienia dla miasta ważne byłoby uruchomienie dworca w Szczakowej przy zmodernizowanej linii E30.
Miasto 7 rynków to projekt, który w najbliższym czasie „dotrze” również do Ciężkowic. Prezydent Paweł Silbert zapowiedział spotkania konsultacyjne z mieszkańcami, które pozwolą na zdefiniowanie obszaru objętego programem oraz wypracowania na warsztatach koncepcji zagospodarowania takiego miejsca (identycznie jak w przypadku Byczyny i Jelenia). Koniec spotkania to podziękowania dla mieszkańców za cierpliwość przy realizowanym w dzielnicy projekcie kanalizacyjnym oraz za podłączania się do miejskiego systemu odprowadzania ścieków, przez co osiągnięte zostały wskaźniki środowiskowe projektu, a mieszkańcy wspierają ekologię, która jak widać po spotkaniu mocno leży im na sercu.

 

 

 

Dział: Z miasta

Mieszkańcy zdecydowanie przeciw kopalni

Projekt zbudowania w ciężkowickim lesie kopalni i wydobywania węgla spod kompleksu Kolawicy i Doliny Żabnika, forsowany przez australijską spółkę Balamara, zbulwersował część mieszkańców Ciężkowic. Postanowili działać i wyrazić swój sprzeciw.

O planach Balamary zaczęliśmy pisać na początku października ubiegłego roku. RDOŚ w Katowicach wszczął postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia 25 listopada 2015. O procedurach administracyjnych informowaliśmy w jednym z naszych grudniowych wydań, gdzie zamieściliśmy też obszerny wywiad z dyrektorem wykonawczym Balamary – Piotrem Kosowiczem.
Na reakcję społeczności lokalnej Ciężkowic nie trzeba było długo czekać. Tuż po noworocznym weekendzie – w poniedziałek, 4 stycznia – grupa mieszkańców Ciężkowic przygotowała pismo do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach. Zaczęto również zbierać podpisy, które miały zostać dołączone do petycji.
W petycji mieszkańców do RDOŚ czytamy między innymi: „Jako społeczność nie jesteśmy w stanie dokonać merytorycznej oceny treści «Raportu oddziaływania na środowisko…» planowanego przedsięwzięcia, ale jako mieszkańcy miasta, gdzie od lat funkcjonowały i nadal funkcjonują kopalnie, doskonale wiemy, jak oddziałuje kopalnia na swoje otoczenie. Obawiamy się zatem:

  • wstrząsów, osiadania terenu, tworzenia się szczelin i lejów - powodujących zniszczenia naszych domów, dróg i infrastruktury (na terenie dzielnicy Ciężkowice nie przewidywano eksploatacji górniczej, w związku z czym zabudowania, nawet te wzniesione w ostatnich latach, nie posiadają odpowiednich zabezpieczeń i wzmocnień);
  • zagrożenia dla naszego głównego i bezcennego dobra – rezerwatu „Dolina Żabnika”, a także pozostałych lasów;
  • wpływu wydobycia węgla na system wodny w okolicy (np. czy nie okaże się, że niektóre miejsca zostaną pozbawione wody;
  • zanieczyszczania przez wody kopalniane strumyków i pobliskich rzek oraz powstania hałd z odpadami w okolicy,
  • utraty na zawsze przez dzielnicę Ciężkowice rekreacyjnego charakteru, co nie tylko obniży nam standard życia, ale spowoduje również wymierne straty finansowe w postaci spadku wartości naszych nieruchomości.”

Podpisy pod petycją do RDOŚ były zbierane głównie w Ciężkowicach, ale do akcji dołączyło się też wielu mieszkańców innych dzielnic Jaworzna (Podłęża, Osiedla Stałego, Byczyny). W ciągu 10 dni zebrano ponad 800 podpisów. W ubiegły poniedziałek (18 stycznia) dokumenty zostały złożone w siedzibie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Wcześniej, bo w poprzedzający piątek (14 stycznia) swoje uwagi do „Raportu oddziaływania na środowisko...” sporządzonego przez inwestora wniosła Gmina Jaworzno. Na ośmiu stronach urzędnicy wytknęli wszystkie błędy, niespójności i braki w przeanalizowanym wnikliwie dokumencie.
Katowicki RDOŚ przedłużył okres postępowania, zakładając że zostanie ono zakończone do 1 kwietnia bieżącego roku. Regionalny Dyrektor motywuje to skomplikowanym charakterem sprawy i między innymi potrzebą szerszego zapewnienia udziału społeczeństwa w procesie opiniowania. Nadal zatem można w ramach toczącego się postępowania wnosić do RDOŚ swoje uwagi i opinie na temat planowanej w ciężkowickich lasach inwestycji. W Ciężkowicach zbieranie podpisów wciąż nie ustaje.

 

 

 

 

Dział: Z miasta

Ochrona rezerwatu priorytetem!

Urząd Miejski złożył uwagi do raportu oddziaływania na środowisko planowanej kopalni Mariola 1. - Korzystamy z przysługującego nam prawa zgłoszenia uwag do raportu, gdyż inwestycja miałaby dojść do skutku na terenie Jaworzna. W naszej ocenie raport przygotowany przez spółkę jest nierzetelny, niepełny i pełen sprzeczności, a tym samym nie odpowiada na zasadnicze pytania dotyczące wpływu planowanej inwestycji – mówi Teobald Jałyński, Naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury UM. - Ostateczna decyzja należy jednak do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach – zwraca uwagę Teobald Jałyński.

- Zapisy Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Jaworzna dopuszczają wydobycie ze złoża Siersza 2 jedynie warunkowo. Mamy pełną świadomość istnienia tych złóż, ale nie oznacza to, że godzimy się na degradację powierzchni w przypadku ewentualnej ich eksploatacji górniczej – kategorycznie stwierdza Teobald Jałyński, Naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury UM. - Dlatego naszym obowiązkiem jest złożenie uwag do raportu oddziaływania inwestycji na środowisko. Raportu, który w mojej ocenie jest pełen sprzeczności i budzi nasze wątpliwości.
Mowa oczywiście o planach powstania kopalni Mariola 1 w obrębie kompleksu leśnego Kolawica w Ciężkowicach i wydobyciu węgla ze złoża Siersza 2, które znajduje się pod powierzchnią, na której umiejscowiony jest między innymi Rezerwat „Doliny Żabnika” wraz z otuliną.
Spółka Balamara, oczekuje na wydanie przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację inwestycji. Decyzja administracyjna zostanie podjęta między innymi w oparciu o raport oddziaływania na środowisko sporządzony przez spółkę, w którym powinny znaleźć się wyszczególnione wszystkie ewentualne zagrożenia dla środowiska płynące ze strony działalności kopalni oraz precyzyjnie opisane środki zaradcze. Innymi słowy przedsiębiorstwo powinno udowodnić w raporcie, że ma świadomość zagrożeń i podejmie takie działania, by nie dopuścić do degradacji przyrody. W opinii gminnych urzędników raport jednak nie odpowiada na podstawowe zagadnienia związane z ochroną przyrodniczo cennych terenów.
- Nasze uwagi dotyczą zakresu dokonanej analizy środowiskowej. Wątpliwości budzi brak badań, które wydają się nam niezbędne do przeprowadzenia ze względu na specyfikę obszaru, pod którym planuje się eksploatację. Chodzi między innymi o pełną analizę hydrogeologiczną, która wskaże czy wydobycie nie spowoduje zdrenowania terenu – stwierdza Agnieszka Chećko, geolog powiatowy.
W opinii Piotra Kosowicza – dyrektora wykonawczego Balamary – wydobycie na zakładanym obszarze doprowadzi do osiadania terenu, co poskutkuje większym zasileniem w wodę potoku Żabnik. Tak w istocie mogłoby się stać, gdyby pokłady węgla były całkowicie izolowane od warstw znajdujących się powyżej i gdyby osiadanie przebiegło równomiernie z zachowaniem kierunku przepływu wód powierzchniowych. Raport złożony przez Balamarę nie potwierdza badaniami i stosowną analizą, czy rzeczywiście z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku złoża Siersza 2. Jeżeli między pokładem, a nadkładem istnieje więź hydrauliczna, eksploatacja złoża może doprowadzić do osuszenia terenu i nieodwracalnych zmian warunków hydrogeologicznych, a tym samym zniszczenia ekosystemu Rezerwatu „Dolina Żabnika”. Urzędnicy zauważają, że raport w ogóle nie odnosi się do planu ochrony Rezerwatu „Dolina Żabnika” i nie wykazuje, iż przedsięwzięcie nie będzie na niego negatywnie wpływać.
- To nie my wydajemy decyzję środowiskową, ta procedura leży po stronie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach. Niemniej gmina Jaworzno ma prawo zgłosić swoje uwagi do raportu, gdyż inwestycja miałaby dojść do skutku na naszym terenie. Z prawa tego korzystamy, ponieważ w naszej ocenie raport przygotowany przez spółkę nie odpowiada na zasadnicze pytania dotyczące wpływu na środowisko planowanej inwestycji, ponadto wskazujemy na liczne obszary i uwarunkowania, które w raporcie zostały pominięte – zwraca uwagę Teobald Jałyński. - Aby była jasność – władze miasta nie są przeciwko wydobyciu węgla w Jaworznie. Nie godzimy się natomiast na taki sposób eksploatacji, który niesie z sobą degradację powierzchni, zagrożenia dla przyrody czy dla mieszkańców.
Główny zakres uwag, które Urząd Miejski wniósł do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska dotyczy kwestii hydrologicznych oraz związanych z ochroną ekosystemu Rezerwatu „Dolina Żabnika” i jego otuliny. Ponadto urzędnicy wskazali, na wątpliwości dotyczące komunikacyjnego powiązania ewentualnego zakładu górniczego drogami (w rejonie istnieją jedynie dukty leśne). Kolejnym elementem jest ewentualność występowania wstrząsów górniczych, do których raport zupełnie się nie ustosunkowuje. Negatywnie do planów powstania zakładu górniczego w środku leśnego drzewostanu odniósł się już Regionalny Dyrektor Lasów Państwowych.

Reakcja mieszkańców Ciężkowic
Sami mieszkańcy Ciężkowic są zbulwersowani projektem Balamary. W dzielnicy zbierane są podpisy pod listem protestacyjnym przeciwko planom wydobycia ze złóż pod lasami Kolawicy. Zostanie on przesłany do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach. To nie pierwsza taka sytuacja, kiedy mieszkańcy Ciężkowic równolegle z Urzędem stają w jednym szeregu, aby chronić przyrodę rejonu kompleksu leśnego Kolawica i Rezerwatu „Dolina Żabnika”.
- Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska jest kompetentnym organem, wyznaczonym między innymi do ochrony gatunkowej i ochrony rezerwatów przyrody. Prowadzi ochronę czynną i podchodzi do wszelkich raportów w sposób niezwykle wnikliwy – stwierdza Diana Kościuk, Kierownik Referatu Ochrony Środowiska UM. - Jestem przekonana, że RDOŚ przeanalizuje dogłębnie raport spółki i nie podejmie decyzji, która mogłaby negatywnie skutkować dla ważnego przyrodniczo obszaru. My też nie możemy pozostawać bierni, gdyż mamy prawo składania uwag i wniosków na każdym etapie postępowania. Przypominam, że dysponujemy Programem Ochrony Środowiska miasta Jaworzna oraz Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, a oba te dokumenty zakładają, iż „zielona” północno-wschodnia część miasta ze swymi walorami przyrodniczymi ma równoważyć oddziaływanie zurbanizowanych i przemysłowych rejonów. Cieszy nas również zaangażowanie i zainteresowanie mieszkańców Ciężkowic ochroną przyrody i cennych dla miasta kompleksów leśnych.

 

 

 

Dział: Z miasta
Strona 1 z 2