Extra! Jaworzno

Switch to desktop Register Login

Jaka przyszłość „Sobieskiego”?

Czy istnieje realna groźba utraty miejsc pracy w jednym z największych zakładów na terenie Jaworzna – ZG „Sobieski”? Pojawiają się pewne niepokojące zjawiska, które mogą tym poskutkować. Podczas wtorkowego posiedzenia Społecznej Rady Konsultacyjno-Doradczej przy Pośle Dariuszu Starzyckim, przed takim scenariuszem ostrzegał szef „Solidarności” ZG „Sobieski” – Waldemar Sopata.

- Tauron Wydobycie jest na etapie ubiegania się o koncesję na wydobycie ze złoża „Jaworzno” w Obszarze Górniczym „Jaworzno”. Uzyskanie koncesji ma kluczowe i strategiczne znaczenie dla przyszłości ZG „Sobieski” – przypominał Waldemar Sopata. - Obecnie trwa postępowanie prowadzone przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach dotyczące oceny oddziaływania na środowisko przyszłej inwestycji. Do RDOŚ wpłynęło ponad 300 wniosków i protestów. Pojawiły się „gotowce”, w których wpisuje się jedynie dane osobowe.
Przypomnijmy, że 30 marca w Ciężkowicach odbyło się spotkanie z mieszkańcami, w którym uczestniczył między innymi prezes Tauron Wydobycie Zdzisław Filip. W jego trakcie drobiazgowo objaśniano zagadnienia związane z eksploatacją i potencjalne jego skutki. Przedstawiciele firmy zastrzegli również, że początkowo planowany obszar wydobycia zostanie zredukowany w nowej wersji Raportu oddziaływania na środowisko, tak by nie sięgał do Ciężkowic i nie zagrażał terenom chronionym programem „Natura 2000”.
Już 14 kwietnia RDOŚ zawiadomił, że w toku postępowania inwestor odstąpił od eksploatacji w niektórych pierwotnie zakładanych rejonach Jaworzna i przedłożył nową, ujednoliconą wersję raportu.
- Z moich informacji wynika, że spółka na bieżąco odpowiada na wszelkie wnioski i wątpliwości przedkładane w RDOŚ. Ale mam wrażenie, że to już zakrawa na paranoję – bulwersuje się przewodniczący Sopata. - Padają pytania w rodzaju: „co z odpadami?”, „co ze zrzutem słonych wód?”. Tak jakby do tej pory naszej kopalni w ogóle nie było w mieście i jakby te kwestie technologiczne nie były dawno uregulowane. Rozumiem tego rodzaju wątpliwości w przypadku nowych podmiotów, chcących budować nowy zakład wydobywczy. Ale my tu mówimy o zakładzie, który funkcjonuje w Jaworznie od dziesiątków lat, zawsze był wiarygodny i cechował się odpowiedzialnością społeczną.
Waldemar Sopata wskazywał, że przez całe lata działalności ZG „Sobieski” nie było obiekcji dotyczących jego działania ze strony mieszkańców Jaworzna. Ostatnia kopalnia, którą udało się u nas uratować, wyszła „na prostą” i jest cenionym pracodawcą. Nigdy też nie było problemów z odnowieniem czy uzyskaniem koncesji.
- Mieszkańcy są manipulowani i podburzani. Te działania są inspirowane przez jakieś środowisko z terenu miasta Jaworzna i to jest bardzo bolesne. Odnoszę wrażenie, że ktoś chce „wypłynąć” i zbudować na tym swoją pozycję, ale przerażający jest fakt, że stawia na szali być albo nie być zakładu, w którym zatrudnione są tysiące jaworznian – zauważa Sopata.
Nie ma tu przesady, ponieważ ZG „Sobieski” jest jednym z największych pracodawców w naszym mieście. Zatrudnia bezpośrednio 2.330 mieszkańców Jaworzna, a dalsze 245 w Spółce Usług Górniczych. Należałoby doliczyć do tego  osoby zatrudnione w przedsiębiorstwach wykonujących usługi na rzecz jaworznickiej kopalni. Jeśli weźmiemy pod uwagę rodziny wszystkich tych pracowników, to okaże się, że kopalnia zapewnia byt blisko 10 tys. jaworznian.
- Udało nam się przetrwać najgorszy okres, kiedy kopalnie, także w naszym mieście były likwidowane. Przeszliśmy bardzo gruntowną restrukturyzację, która kosztowała załogę wiele wyrzeczeń. Zakład udało się uratować. Niedawno zapadła długo oczekiwana decyzja o wielkiej inwestycji, która mogłaby zapewnić funkcjonowanie ZG „Sobieski” w perspektywie dalszych 50 lat i miejsca pracy kolejnym pokoleniom jaworznian – budowie szybu „Grzegorz”. A teraz może się okazać, że poprzez prowokowanie niepokojów społecznych zagrożony może być proces koncesyjny. Brak koncesji przyniesie bezpośrednią groźbę dla istnienia zakładu. A to odbije się na całym mieście i wszystkich jego mieszkańcach – ostrzega Waldemar Sopata.
Niespełna miesiąc temu (7 czerwca) RDOŚ wydał obwieszczenie o przedłużeniu do 31 sierpnia br. postępowania o wydanie decyzji środowiskowej dla planów Taurona w związku z wydobyciem węgla ze złoża „Jaworzno”. Przed tygodniem (21 czerwca) dopuścił jako stronę Towarzystwo na rzecz Ziemi z Oświęcimia, które zgłosiło chęć uczestniczenia w postępowaniu administracyjnym.

 

 

 

Dział: Z miasta

Zmiany w zarządzie TAURON Wydobycie

W związku z rezygnacją Tomasza Cudnego z pełnienia funkcji Wiceprezesa Zarządu TAURON Wydobycie oraz Wiceprezesa Zarządu Nowe Brzeszcze Grupa TAURON (unia personalna), 14 czerwca, Rada Nadzorcza TAURON Wydobycie powołała na stanowisko Wiceprezesa Zarządu ds. Technicznych TAURON Wydobycie Janusza Czarneckiego.

Jednocześnie Zgromadzenie Wspólników Nowe Brzeszcze Grupa TAURON powołało Janusza Czarneckiego na stanowisko Wiceprezesa Zarządu ds. Technicznych NBGT.
Rezygnacja Tomasza Cudnego z pełnienia funkcji Wiceprezesa Zarządu TAURON Wydobycie ds. Technicznych jest spowodowana objęciem przez niego stanowiska prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego.
Nowy wiceprezes - Janusz Czarnecki - jest absolwentem Wydziału Górniczego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie o specjalności podziemna eksploatacja złóż. Ukończył także studia podyplomowe z zakresu Bezpieczeństwa i Higieny Pracy. Po ukończeniu studiów w 1988 r. pracował w ramach struktur Katowickiego Holdingu Węglowego, kolejno w KWK Staszic, KWK Wieczorek, Biurze Zarządu KHW, KWK Mysłowice-Wesoła oraz KWK Murcki-Staszic. Przeszedł przez wiele szczebli zawodowej kariery, od stażysty do Naczelnego Inżyniera – Zastępcy Kierownika Ruchu Zakładu Górniczego. Ratownik górniczy w latach 2005-2013. Od czerwca 2015r. pracuje w strukturach TAURON Wydobycie na stanowisku Głównego Inżyniera Górniczego Zakładu Górniczego Sobieski w Jaworznie.

 

 

 

Dział: Biznes

Postępowania przedłużone

Przewidywany termin zakończenia postępowań środowiskowych w katowickiej RDOŚ w sprawie budowy w Jaworznie kopalń „Mariola 1” i „Mariola 2” został ponownie wydłużony. Oba postępowania mają zakończyć się 30 czerwca 2016.

W ubiegłym tygodniu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach obwieścił, iż między innymi z powodu skomplikowanego charakteru obu spraw, postępowania dotyczące wydania decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla kopalni „Mariola 1” i „Mariola 2” zakończą się dopiero 30 czerwca 2016. Jednocześnie zastrzegł, że nie jest to termin ostatecznie wiążący – możliwe będzie dalsze przedłużenie postępowań, jeśli zaistnieją uzasadnione okoliczności.
Jak udało nam się dowiedzieć, katowicki RDOŚ został wręcz „zasypany” uwagami i opiniami na temat obu inwestycji. Ze zdecydowanie największym odzewem społecznym spotkały się plany budowy kopalni „Mariola 1” w kompleksie leśnym Kolawica i sąsiedztwie Rezerwatu „Dolina Żabnika”. W tym postępowaniu wpłynęło do RDOŚ około 1.500 pism z uwagami i opiniami!
Pisma mają różną formę - od uwag formalnych pochodzących od osób będących stronami postępowania, poprzez opinie mieszkańców, którzy nie posiadają statusu strony, skończywszy na listach protestacyjnych popartych kilkuset podpisami. Większość uwag pochodzi od mieszkańców Ciężkowic i Sierszy.
W sprawie planowanej kopalni „Mariola 2” wpłynęło natomiast około 150 uwag do Raportu oddziaływania inwestycji na środowisko.
Ze strony wnioskodawcy (Carbon Investment sp. z o.o.) nie dotarły jeszcze żadne uzupełnienia do złożonych w RDOŚ raportów.

 

 

 

Dział: Z miasta

Ruszy budowa szybu „Grzegorz”

Z końcem marca bieżącego roku Rada Nadzorcza TAURONA podjęła decyzję o rozpoczęciu budowy szybu „Grzegorz” w Byczynie. W poniedziałek, 4 kwietnia, ogłoszony został przetarg na roboty budowlane I etapu budowy szybu wraz z infrastrukturą powierzchniową dla TAURONA Wydobycie S.A.

Budowa szybu „Grzegorz”, który ma stać się integralnym elementem infrastruktury Zakładu Górniczego „Sobieski”, była oczekiwana od dłuższego czasu. Fronty robót w ZG „Sobieski” są coraz bardziej wysunięte, co powoduje, że budowa nowego szybu ma stanowić kluczową inwestycję z punktu widzenia wydajności pracy, bezpieczeństwa i ekonomii. Decyzja wreszcie zapadła – w poniedziałek, 4 kwietnia, ogłoszony został przetarg na roboty budowlane I etapu budowy szybu „Grzegorz” w Byczynie.
- Zakładany harmonogram przewiduje otwarcie ofert przetargowych we wrześniu 2016 roku. Przekazanie wykonawcy terenu robót to rok 2017. Zakończenie prac związanych z uzyskaniem funkcjonalności wentylacyjnej i połączenie z wyrobiskami dołowymi nastąpi według planu w roku 2022 – przedstawia terminarz Marta Baran z Biura Komunikacji i PR TAURON Wydobycie.
Budowa nowego szybu w Jaworznie będzie jedną z dwóch największych inwestycji górniczych w Polsce od 20 lat. Pierwszą jest budowa nowego szybu w Jastrzębiu – Bziu, inwestycja którą prowadzi aktualnie Jastrzębska Spółka Węglowa.
- Szyb umożliwi uzyskanie dodatkowej produkcji w ilości ponad 100 mln ton i wydłuży żywotność Zakładu Górniczego „Sobieski” do 2077 roku – kontynuuje Marta Baran. - ZG „Sobieski” realizuje założone w planach zadania wydobywcze i efektywnościowe. Szyb wpłynie pozytywnie na przewietrzanie wyrobisk i bezpieczeństwo pracy, umożliwi eksploatację złoża w optymalnych warunkach geologiczno-górniczych do 2077 roku. Docelowo pozwoli także na poprawę efektywności ekonomicznej. Płynąć ona będzie z maksymalizacji czasu pracy w rejonach robót górniczych poprzez skrócenie dróg transportu załogi, materiałów, maszyn i urządzeń.
Szyb „Grzegorz” powstawać będzie w trzech etapach. Pierwszy to budowa szybu wraz ze stalową wieżą szybową oraz wykonanie instalacji mrożeniowej wraz z niezbędnymi obiektami niezbędnymi do głębienia szybu. Głębienie przebiegać będzie z zastosowaniem technologii mrożenia górotworu wokół miejsca głębienia.
Drugi etap zakłada uzyskanie funkcjonalności materiałowo-zjazdowej, a trzeci – już docelowe zagospodarowanie placu szybowego.
Przypomnijmy, że budowa szybu „Grzegorz” nie jest jedyną strategiczną inwestycją spółki TAURON Wydobycie. Spółka od roku 2014 przeprowadza procedurę pogłębiania szybu „Janina VI” w Zakładzie Górniczym „Janina” w Libiążu. Głębiony do docelowej głębokości 823 m szyb w Libiążu umożliwić ma uruchomienie poziomu 800 m. To zapewni dostęp do pokładów wydłużających żywotność ZG „Janina” do 2080 roku.
Ze względu na rozpoczęte procedury przetargowe przedstawiciele TAURONA Wydobycie nie mogą podać szacunkowych kosztów budowy nowego szybu w Jaworznie. Wartość umowy na budowę wspomnianego wcześniej szybu „1 Bzie” opiewa na prawie 260 mln zł. Wiadomo jednak, że głębienie szybu metodą mrożenia górotworu (jaka ma być zastosowana w przypadku „Grzegorza”) jest dwukrotnie droższa od metod tradycyjnych.

 

 

 

Dział: Biznes

„Wielomyślni”

Doprawdy trudno znaleźć rys konsekwencji w deklaracjach i działaniach radnych opozycji. Podczas spotkania z mieszkańcami w Niedzieliskach twierdzili, że są przeciwko wydobyciu węgla ze złoża pod dzielnicą, ale kiedy przychodzi do konkretnych głosowań nie robią nic, by potwierdzić swą troskę o warunki ochrony powierzchni w mieście.

Skąd ta teza? Wystarczy spojrzeć na wynik głosowania związanego z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego „Dąbrowa Narodowa II”. W tymże planie zagospodarowania zapisano restrykcyjne i nieprzekraczalne parametry ochrony powierzchni w przypadku gdyby doszło do podjęcia wydobycia na opisywanym terenie. Określono je precyzyjnie w postaci liczbowej – nieprzekraczalnego nachylenia powierzchni, odkształceń poziomych i promieni krzywizny. Innymi słowy ustanowiono filary ochronne. Wszystko po to, by przyszli ewentualni wydobywcy nie mieli możliwości „rozmydlania” tematu. Twarde, liczbowe parametry, które jako prawo miejscowe musiałyby być przestrzegane.
Wojewoda jednak uznał, że miasto nie ma prawa tak restrykcyjnie podchodzić do zagadnienia i zapisywać tego typu obostrzeń w planie zagospodarowania. Tę część planu więc unieważnił, resztę utrzymując w mocy.
Gminni urzędnicy wykazali się żelazną konsekwencją i postanowili zaskarżyć rozstrzygnięcie wojewody. Naczelnik Jałyński wielokrotnie podkreśla, że ochrona powierzchni, obiektów i infrastruktury przed skutkami wydobycia jest kluczowym zagadnieniem dla gospodarki przestrzennej miasta i gmina dobrowolnie z tego priorytetu nie zrezygnuje.
Aby bronić tego stanowiska i zaskarżyć decyzję wojewody potrzebne było głosowanie Rady Miejskiej nad stosowną uchwałą. Jak zagłosowali podczas ostatniej sesji radni opozycji spod znaku JPO? Siedmioro było przeciwko, a dwoje wstrzymało się od głosu (Grażyna Bogacz-Sokół i Janusz Ciołczyk). Wygląda więc na to, że bezrefleksyjnie zagłosowali przeciw. Po co więc tak głośno gardłowali w Niedzieliskach i przekonywali o swym zdecydowanym poparciu dla walki mieszkańców o ochronę powierzchni i ich domów przed negatywnymi skutkami ewentualnego wydobycia węgla przez planowaną kopalnię „Mariola 2”? Jednocześnie nie zdecydowali się na obronę restrykcyjnych zapisów w planie zagospodarowania przestrzennego dla Dąbrowy Narodowej.
A czy jest czego bronić? MPZP „Dąbrowa Narodowa II” dotyczy części Dąbrowy Narodowej na północ od ul. Katowickiej, pomiędzy ul. Starowiejską i Długoszyńską, a ul. Szczotki. Mowa więc o terenie z zabudową jednorodzinną i przeznaczonym w przeważającej większości do dalszej tego typu zabudowy. W tym rejonie nadal powstają nowe domy jednorodzinne. A pod powierzchnią... udokumentowane złoża „Jan Kanty” i „Modrzejów”.
Właśnie ze względu na to zdecydowano się wpisać w planie zagospodarowania ustanowienie dwóch filarów ochronnych pod dzielnicą. Miało to zagwarantować w zamyśle zabezpieczenie interesów mieszkańców – zabezpieczenie ich nieruchomości. Wojewoda zaoponował. Jak można wnioskować z wyniku głosowania, dla radnych opozycji sprawa nie jest warta „wojowania” przeciwko wojewodzie.
Dzisiaj problem mają mieszkańcy Niedzielisk. Prywatna spółka górnicza chce sięgnąć po węgiel zalegający pod dzielnicą. Wszyscy zdają sobie sprawę z zagrożeń jakie to za sobą niesie (ryzyko wystąpienia szkód górniczych). Pod Dąbrową Narodową również znajdują się złoża węgla i kwestią czasu jest, by jakiś podmiot górniczy się nimi zainteresował. Kilka lat temu taka sytuacja miała już zresztą miejsce. Wtedy problem będą mieć mieszkańcy Dąbrowy.
Co wówczas zrobią radni opozycji? Przybiegną pierwsi i będą przekonywać, że stoją po ich stronie? Stwierdzą, że to wina urzędników, bo nie zadbali o odpowiednie zapisy w Studium i MPZP? Zapewne. Bo nikt już nie będzie pamiętał tego marcowego, z pozoru nieistotnego głosowania, które przebiegło w absolutnym milczeniu i bez żadnej dyskusji (co może się wydawać symptomatyczne).
Radni koalicji JMM - PiS jednomyślnie opowiedzieli się za zaskarżeniem decyzji wojewody i za dążeniem do precyzyjnych zapisów warunków ochrony powierzchni w planie zagospodarowania. Podobnie było także w przypadku Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Kasacja w Naczelnym Sądzie Administracyjnym zakończyła się 1 kwietnia oddaleniem wniosku gminy. Sąd uznał, że zarówno wyrok WSA w Gliwicach jak i rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody pozostają w mocy. Podniósł jednak w uzasadnieniu, że gmina ma prawo do takiego kształtowania dokumentów planistycznych, które zapewni ochronę powierzchni w związku z eksploatacją górniczą. Rzecz jest w sposobie zapisu, a nie w prawie do tego, co podnosił Wojewoda. Jest to precedensowa sprawa, bo mamy wreszcie odpowiedź, czy w świetle obowiązujących przepisów gmina posiada skuteczne środki prawne do zabezpieczenia powierzchni przed efektami wydobycia. Czy może je wymóc na przedsiębiorstwie górniczym zanim ono przystąpi do eksploatacji?
Radni opozycji pozostają „wielomyślni”. Na spotkaniu z mieszkańcami Niedzielisk deklarują jedno, a w sali obrad robią coś zupełnie odmiennego. Sprawiają wręcz wrażenie, że im gorsze rozstrzygnięcia dla miasta i mieszkańców tym... lepiej. Wobec takiego zachowania można w tej konkretnej sprawie wysnuć wniosek, że ci radni są przeciwko ochronie powierzchni i tak też zresztą głosują.
A może jednak warto w końcu wznieść się ponad podziały i w sprawach wymagających odpowiedzialności, odważnie opowiedzieć po stronie najlepszego dla mieszkańców rozwiązania? Nie wystarczy przecież tylko zabierać głos w łatwych sprawach, takie roztrząsać, nierzadko grając pod publiczkę. Może któryś z ośmiu radnych JPO i jeden „niezależny” popatrzą na dobro wspólne i zamiast podsycać „pożary”, po prostu nie będą ich wywoływać.

 

 

 

Dział: Z miasta

Plany TAURONA nie dotkną Ciężkowic

TAURON Wydobycie znacząco zmodyfikował swój wniosek dotyczący przyszłego wydobycia ze złoża „Jaworzno”. Spółka ogranicza obszar eksploatacji tak, by jej wpływy nie sięgały do Ciężkowic. Przedstawiciele spółki skorzystali z zaproszenia prezydenta Silberta i uczestniczyli w zorganizowanym przez niego w środę (30 marca) spotkaniu z mieszkańcami Ciężkowic.

Wpływy planowanej eksploatacji złoża „Jaworzno” przez ZG Sobieski miały pierwotnie sięgać do ul. Cichy Kącik w Ciężkowicach. Tak zakładał wstępnie Raport oddziaływania inwestycji na środowisko złożony przez spółkę TAURON Wydobycie w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach. Jednak ze względu na fakt, iż miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje na tych terenach wydobycia, spółka górnicza zrewidowała swe projekty i ograniczy obszar eksploatacji. Wpływy oddziaływania sięgać będą od południowego-zachodu tylko do granicy lasu w sąsiedztwie firmy Krajewski & Krajewski. W obszarze wpływów nie znajdą się już ani zabudowania Ciężkowic, ani młaki chronione programem „Natura 2000”. Przedstawiciele TAURONA zadeklarowali, iż Raport z naniesionymi zmianami trafi do RDOŚ jeszcze w bieżącym tygodniu.
Wszelkie kwestie związane z planami wydobywczymi Zakładu Górniczego Sobieski wyjaśnił podczas środowego spotkania zorganizowanego przez prezydenta Pawła Silberta w Ciężkowicach prezes TAURONA Wydobycie Zdzisław Filip. Precyzyjne dane wraz z mapami z nowego Raportu spółki przedstawił mgr inż. Marek Koba szef Wydziału Gospodarki Złożem i Terenów Górniczych TAURON Wydobycie.
- Musieliśmy naszą eksploatację dopasować do tego, co jest pokazane w miejscowych planach [zagospodarowania przestrzennego – dop. red.], dlatego planujemy prowadzić eksploatację, której wpływy są pokazane na mapie niebieskim kolorem – pokazywał na szczegółowej mapie mocno ograniczony obszar Marek Koba. - Tutaj planujemy eksploatację dwóch pokładów. Pokładu 214, to będą cztery ściany oraz pokładu 301. To jest perspektywa do roku 2040. Potem będziemy dalej eksploatować pokład 301.
Pokłady owe zalegają na głębokości około 600 m. Zaprezentowane mieszkańcom na spotkaniu mapy przedstawiały obszar wydobycia, granice wpływów oraz planowane ściany w powiązaniu z odkształceniami powierzchni. Największy parametr osiadania gruntu przewidywany jest lokalnie w okolicach kompleksu leśnego leżącego naprzeciw cmentarza komunalnego na Wilkoszynie – maksymalnie do 3 m.
Przedstawiciele TAURONA Wydobycie absolutnie szczerze i realistycznie odnieśli się do zagadnienia szkód górniczych powstających w wyniku eksploatacji. - Jeżeli ktoś Państwu powie, że górnictwo nie szkodzi i nie oddziałuje na powierzchnię, to mówi nieprawdę – stwierdził bez ogródek prezes Zdzisław Filip. - Szkodzimy i mamy pełną tego świadomość. Dlatego w latach 2006-2015 Zakład Górniczy Sobieski, czyli tak naprawdę TAURON Wydobycie, ale mówimy tu o tej części jaworznickiej, wydał na szkody górnicze 57 mln zł. To są remonty, to są odszkodowania wypłacane mieszkańcom (…) - naprawiamy to co uszkodziliśmy.
Prezydent Silbert podkreślał, że przez lata współegzystowania udało się samorządowi Jaworzna wypracować z TAURONEM Wydobycie taki model współpracy, gdzie obie strony respektują nawzajem swe racje i na podstawie, trudnych co prawda, rozmów dochodzą do porozumienia. - Nie jest zawsze tak, że my się ze wszystkim co proponuje TAURON zgadzamy. Często mamy rozbieżności, ale współpraca z TAURONEM polega na tym, że mamy prawo powiedzieć, iż mamy inne zdanie na dany temat i oczekiwać wyjaśnień. Bardzo często zdarza się, że wskutek naszych oczekiwań, coś jest korygowane – wskazywał prezydent Jaworzna.
Przykładem takiego podejścia może być choćby korekta pierwotnych planów spółki, co do podjęcia eksploatacji wskazywanej wcześniej części złoża „Jaworzno”. Zostanie ono mocno ograniczona obszarowo, nie sięgając do Ciężkowic. Deklaracje prezesa Zdzisława Filipa zostały z zadowoleniem przyjęte przez zgromadzonych mieszkańców dzielnicy.
Warto nadmienić, że uzyskanie koncesji na wydobycie w omawianym rejonie jest elementem długofalowej strategii spółki TAURON Wydobycie. Przewiduje się, że eksploatacja może nastąpić tu dopiero w przedziale czasowym 2029-2040. Natomiast budowa szybu „Grzegorz” w Byczynie daje spółce górniczej zasoby surowca do eksploatacji do około 2077 roku.
Sam Zakład Górniczy Sobieski zatrudnia 2.330 mieszkańców Jaworzna, a dalsze 245 jaworznian pracuje w będącej własnością TAURONA Wydobycie Spółce Usług Górniczych. Roczna suma wynagrodzeń jaworznian zatrudnionych w spółce wynosi 216 mln zł.
Kapitał założycielski TAURON Wydobycie S.A. wynosi ponad 350 mln zł, natomiast kapitał własny grupy TAURON Polska Energia S.A., w którego skład wchodzi TAURON Wydobycie, wynosi 16 mld zł.

 

 

 

Dział: Z miasta

W ubiegłym tygodniu jaworznicki poseł Dariusz Starzycki otrzymał od Ministra Środowiska odpowiedź na zapytanie w sprawie budowy kopalni Mariola 1.

- W związku z licznymi prośbami zaniepokojonych mieszkańców Ciężkowic złożyłem zapytanie do Ministra Środowiska w kwestii ewentualnej budowy kopalni Mariola 1 i eksploatacji złoża Siersza 2 – przypomina poseł Starzycki. - Zapytałem, czy ministerstwo przeanalizuje sytuację pod kątem uwag mieszkańców i Prezydenta Miasta.
W ubiegłym tygodniu jaworznicki poseł otrzymał odpowiedź z ministerstwa. Ministerstwo Środowiska stoi na stanowisku, iż minimalizacja uciążliwości dla mieszkańców, powodowanych przez planowaną inwestycję oraz zabezpieczenie środowiska powinno się odbywać przez spełnienie przez inwestora wszelkich właściwych w tym przypadku ustaw i aktów wykonawczych.
To na RDOŚ w Katowicach spoczywa odpowiedzialność za sformułowanie w decyzji środowiskowej obowiązków dla inwestora, których spełnienie zagwarantuje, iż realizacja przedsięwzięcia nie spowoduje znaczącego oddziaływania na środowisko.
W odpowiedzi czytamy: „Natomiast w przypadku braku możliwości wyeliminowania ww. oddziaływania organ odmawia określenia środowiskowych uwarunkowań realizacji przedsięwzięcia, co równoznaczne jest z brakiem zgody na jego realizację.”
- Jednocześnie minister podkreślił, iż na obecnym etapie, ani Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska ani minister nie są uprawnieni do ingerowania w toczące się postępowanie – tłumaczy Dariusz Starzycki. - Jakakolwiek interwencja ze strony organu wyższej instancji mogłaby stanowić pretekst do późniejszego zaskarżenia decyzji. Dlatego właściwym trybem postępowania jest złożenie uwag do raportu inwestora przez strony i oczekiwanie na rozstrzygnięcie ze strony RDOŚ.
„Ewentualna weryfikacja rozstrzygnięcia RDOŚ w Katowicach może nastąpić dopiero po jego wydaniu, gdy zaistnieją ku temu podstawy prawne, tj. w przypadku, gdy któraś ze stron postępowania zainicjuje postępowanie odwoławcze (...)” - czytamy w zakończeniu odpowiedzi Ministerstwa Środowiska.

 

 

 

Dział: Z miasta

Dyskusja nie zbliżyła stron

Blisko pięć godzin trwało spotkanie z mieszkańcami zorganizowane w ubiegły czwartek przez przedstawicieli spółki Balamara w jaworznickim Multikinie. Inwestor starał się przekonać, iż powstanie kopalni Mariola 1 przyniesie same korzyści dla miasta i jego mieszkańców.

Pierwsze spotkanie zorganizowane dla mieszkańców przez przedstawicieli Balamary, które miało nosić charakter informacyjny odbyło się dopiero w ubiegły czwartek (17 marca) i zgromadziło tłumy. Pojawili się na nim mieszkańcy Ciężkowic i Sierszy – których dotykać może w przyszłości działalność wydobywcza spółki, a także mieszkańcy pozostałych dzielnic Jaworzna.
Spotkanie odbyło się w momencie, gdy w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach toczy się postępowanie środowiskowe w sprawie kopalni Mariola 1 i Mariola 2. Swe krytyczne uwagi do Raportu inwestora złożyły już władze zainteresowanych gmin i trwa składanie uwag przez osoby prywatne, których posesje leżą w sferze oddziaływania eksploatacji. Sam Raport oddziaływania inwestycji na środowisko stał się dokumentem znanym i komentowanym przez członków lokalnych społeczności. Zawarte w nim tezy wzbudzają w przeważającej mierze negatywne reakcje i potęgują nieufność w stosunku do inwestora zwłaszcza wśród mieszkańców Ciężkowic i Sierszy.
Dyrektor Piotr Kosowicz na wstępie czwartkowego spotkania przedstawił infografikę ukazującą wynik badania opinii publicznej przeprowadzonej na zlecenie spółki. Badanie wykonała metodą ankietową firma Panorama Silesia  na próbie 500 osób. Na pytanie „Co sądzi Pan/Pani o powstaniu kopalni w gminie Jaworzno?” odpowiedziało „zdecydowanie za” i „raczej za” łącznie 52% respondentów. „Zdecydowanie przeciw” i „raczej przeciw” odpowiedziało 26% pytanych.
Wynik ankiety wcale nie dziwi. Na pytanie o tym stopniu ogólności nie można było oczekiwać innej odpowiedzi w mieście, które zostało „zbudowane” na wydobyciu węgla i innych kopalin. Mieście, w którym stabilne zatrudnienie w działającym Zakładzie Górniczym Sobieski znajduje 3.000 mieszkańców.
Gdybyśmy zadali pytanie o jeszcze większym stopniu uogólnienia - „Co sądzi Pan/Pani o powstaniu nowych zakładów pracy w gminie Jaworzno?” - można się spodziewać blisko 100% głosów „za”.
- My nie jesteśmy przeciwko kopalniom w Jaworznie – mówił po czwartkowym spotkaniu Mirosław Pieczara, mieszkaniec Ciężkowic. - Ale opowiadamy się zdecydowanie za zastosowaniem takich technologii wydobywczych, które zapobiegną degradacji środowiska i obiektów na powierzchni. Nie ma znaczenia czy podmiot jest australijski czy polski. W pierwszym rzędzie chcemy mieć gwarancję, że jego działalność nie przyniesie negatywnych skutków dla powierzchni. Oczekujemy również gwarancji, że gdyby czyjakolwiek nieruchomość ucierpiała w efekcie prac eksploatacyjnych, podmiot górniczy zobowiąże się do naprawy szkód.
Bardzo podobne stanowisko prezentują mieszkańcy Sierszy. Tam do dzisiaj z nieukrywanym żalem wspomina się KWK „Sierszę” - jej likwidację i zatopienie. Protestującym nie chodzi o fakt planowania budowy kopalni, lecz o sposób wydobycia, sposób zabezpieczenia powierzchni, ochronę ujęć wody oraz ochronę środowiska.
Samo spotkanie miało niezwykle burzliwy przebieg. Wśród zgromadzonych przeważały głosy, najdelikatniej mówiąc, sceptycyzmu wobec planów australijskiego inwestora.
- W moim odbiorze ubiegłotygodniowe spotkanie przedstawicieli Balamary z mieszkańcami było znowu marketingowym zabiegiem. Brakowało mi konkretnych odpowiedzi, których oczekiwaliśmy. Ale zapewne do naszych uwag do Raportu inwestor odniesie się już w sposób formalny – ocenia Mirosław Pieczara.
- Nie pozwólmy na powstanie sztucznego podziału w naszym mieście – przestrzega dalej. - Niemal każdy znajdzie w swojej bliższej lub dalszej rodzinie osoby zatrudnione na kopalni. Wiemy, że miejsca pracy są ważne. Ale nie może się to odbywać kosztem osób posiadających nieruchomości w obrębie obszaru górniczego czy kosztem ostoi środowiska naturalnego. Te interesy należy wyważyć. Przecież da się prowadzić działalność, zapewniać miejsca pracy i jednocześnie z należytą odpowiedzialnością podejść do kwestii zabezpieczenia powierzchni.
Przedstawiciele społecznego komitetu zawiązanego w Ciężkowicach podkreślają również, iż nie powinno dochodzić do podziałów społecznych w samej dzielnicy na część, gdzie wydobycie chce prowadzić Balamara i część, gdzie podchodzić mogą tereny górnicze spółki Tauron. Dlatego podjęli aktywne działania, aby doprowadzić w Ciężkowicach do spotkania z władzami miasta na temat planów Taurona. To spotkanie odbędzie się w Szkole Podstawowej nr 18 w środę, 30 marca, o godzinie 17.00. Istnieje szansa, iż pojawią się na nim także przedstawiciele spółki Tauron Wydobycie.

 

 

 

Dział: Z miasta

Mariola 1 pod ostrzałem mieszkańców

Ani społeczność lokalna Ciężkowic, ani Sierszy nie godzi się na budowę kopalni Mariola 1. Mieszkańcy będą słać swe uwagi do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

W niedzielne popołudnie (13 marca) w siedzibie OSP Ciężkowice zgromadziło się kilkudziesięciu mieszkańców Ciężkowic. Mieszkańców nieprzypadkowych, bo właścicieli działek, leżących w granicach przyszłego obszaru górniczego kopalni Mariola 1. Zgodnie z prawem są oni stroną postępowania na każdym etapie opiniowania Raportu oddziaływania na środowisko inwestycji przez RDOŚ.
Celem spotkania było zebranie podpisów od wszystkich zainteresowanych oraz lokalizacja ich działek. W niedzielę zebrano około 80 podpisów, wcześniej udało się zweryfikować ponad stu innych właścicieli prywatnych działek w granicach planowanego obszaru górniczego. Niejednokrotnie nie są to nawet osoby mieszkające w Ciężkowicach, ale posiadające tu nieruchomości – także zainteresowane chronieniem swej własności. Do weryfikacji pozostało jeszcze kilkadziesiąt prywatnych działek.
Komitet zawiązany w obronie Rezerwatu Doliny Żabnika przygotował już kilkudziesięciostronnicowy dokument zawierający wyliczenie wszystkich zastrzeżeń do raportu złożonego w RDOŚ przez Carbon Investment. Raport przeanalizowano strona po stronie, wytykając wszelkie braki, niejasności i niespójności.
Kolejnym krokiem ma być przesłanie wspomnianego opracowania do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska przez wszystkich zainteresowanych właścicieli działek.
W nieco innym punkcie znajdują się mieszkańcy Sierszy. Ich sytuacja jest poważniejsza, gdyż o ile w Ciężkowicach obszar górniczy obejmuje głównie tereny niezamieszkałe, o tyle tam wcina się głęboko pod osiedla. Jak sami szacują, około 3.000 osób mieszka na terenie, pod którym miałoby przebiegać wydobycie. O planach podjęcia wydobycia węgla przez prywatną spółkę dowiedzieli się od... mieszkańców Ciężkowic. W ubiegły piątek zorganizowali własne spotkanie informacyjne.
- W Ciężkowicach przedstawiciel inwestora powiedział: my nic jeszcze nie zrobiliśmy, więc czemu Państwo krzyczycie? - przypominał jeden z sierszan. - A właśnie teraz jest pora na to, aby strony przedstawiły swoje racje. (…)W Ciężkowicach było w sali gimnastycznej szkoły chyba z 500 osób. Naprawdę wszyscy byli zainteresowani, ale oni wiedzieli od Prezydenta Miasta, wiedzieli już od złożenia wniosku.
- Nie ma zgody na kopalnię w tym miejscu, na tych warunkach i dla takiej firmy. Po co my tutaj bijemy pianę? Jeżeli nie ma burmistrza, to nie ma nikogo. Czy to miasto i ludzie są tutaj sami? – wtórowała inna mieszkanka rozgoryczona brakiem przedstawicieli władz Trzebini.
Wśród grupy zebranych przeważały obawy o los budynków nie zabezpieczonych na okoliczność wystąpienia szkód górniczych oraz przyszłość ujęcia wody Lech, z którego dostarczana jest woda dla większości Trzebini.
Mieszkańcy Sierszy swą wiedzę o zamierzeniach spółki Balamara czerpią głównie z źródeł jaworznickich. Znajdują się na etapie informowania współmieszkańców o planach wydobycia. Szykują również sporządzenie własnych uwag do Raportu inwestora.
Gmina Trzebinia zleciła ekspertyzę dotyczącą eksploatacji węgla ze złoża Siersza 2 w sposób określony w Raporcie. Sporządził ją uznany geolog górniczy Marek Szuwarzyński. We wnioskach podkreślił, że dopiero wprowadzenie do Raportu wyszczególnionych w opinii poprawek i uzupełnień pozwoli merytorycznie odnieść się do opracowania inwestora. Wskazał również, że obecna jego wersja niesie ryzyko poważnych niekorzystnych oddziaływań na środowisko.

 

 

 

Dział: Z miasta

Wysyp spotkań w sprawie kopalni

Aktywność mieszkańców sprzeciwiających się budowie w Jaworznie nowych kopalni przez australijską spółkę Balamara nie ustaje. W ten weekend planowanych jest kilka zebrań mieszkańców. Balamara natomiast zaprasza na swoje spotkanie informacyjne w najbliższy czwartek.

Mieszkańcy obszarów w granicach oddziaływań planowanej eksploatacji nie próżnują. W piątek (11 marca) o godz. 17.00 spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie do Walki o Przestrzeganie Prawa w RP odbędzie się w Klubie „Relax” w Niedzieliskach. Omawiane mają być na nim zagadnienia związane z przewidywanymi skutkami wydobycia węgla ze złóż „Jan Kanty-Szczakowa”. Henryk Gierek poinformował, iż na spotkanie w „Relaksie” zaproszony został oficjalnie prezydent Paweł Silbert oraz samorządowcy.
W najbliższą niedzielę (13 marca) odbędzie się kolejne już zebranie mieszkańców Ciężkowic – w siedzibie OSP Ciężkowice o godz. 15.00. Tutaj sprawy toczą się już własnym biegiem. Ciężkowickim aktywistom udało się dotrzeć niemal do wszystkich właścicieli prywatnych działek leżących w granicach oddziaływania „Marioli 1”. W niedzielę przewidywane jest podpisywanie wniosków, które następnie wysłane zostaną do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.
Nie próżnują też sąsiedzi z Sierszy. Tam przewidziane są aż dwa spotkania dotyczące wydobycia ze złoża „Siersza 2”. Jedno w piątek (11 marca) o godz. 10.00, natomiast drugie w niedzielę (13 marca) o 15.00 w siedzibie tamtejszej Straży Pożarnej.
Przedstawiciele spółki Balamara zapowiadali na marzec organizację spotkań dotyczących planów budowy dwóch zakładów górniczych na terenie Jaworzna -„Mariola 1” na złożu Siersza 2 i „Mariola 2” na złożu Jan Kanty-Szczakowa. Na spotkaniach mają zostać przedstawione konkretne informacje na temat ewentualnego, przyszłego wydobycia i udzielone odpowiedzi na wątpliwości mieszkańców.
Do pierwszego spotkania przedstawicieli Balamary z mieszkańcami dojdzie już w najbliższy czwartek (17 marca) o godz. 18.00 w sali nr 1 jaworznickiego Multikina (Galeria Galena). Dotyczyło ono będzie projektu Mariola 1 planowanego w Ciężkowicach.

 

 

 

Dział: Z miasta
Strona 1 z 3